Tor Wyścigów Konnych na warszawskim Służewcu był jednym z ulubionych miejsc pruszkowskiego bossa Andrzeja K., pseudonim Pershing. Gangster uwielbiał tam przebywać nawet całe dnie. Mówiło się o nim, że był prawdziwym królem ustawiania gonitw. Dżokeje, którzy byli uznawani za faworytów, zawierali z Pershingiem niepisaną umowę, na podstawie której musieli przegrać wyścig. W ten sposób zarabiali o wiele więcej niż przewidywała nagroda za zwycięstwo w gonitwie.

„Pershing” znany był z zamiłowania do gier i hazardu. Już w latach 80. razem z Leszkiem D. pseudonim Wańka otworzył nielegalny dom gry, który przynosił duże dochody i równocześnie zaczął zajmować się odzyskiwaniem długów. Podobno brał 50 procent od odzyskanej kwoty! Był jednym z częstszych gości kasyna Hotelu Mariott. Obok hazardu do jego głównych zainteresowań należał boks – był wiernym fanem Andrzeja Gołoty, którego poznał na długo przed rozpoczęciem kariery w USA.

W latach 90. przeprowadzono trzy nieudane zamachy na życie „Pershinga”. W jednym z nich ranny został ochroniarz gangstera o pseudonimie „Florek”. Kiedy w lipcu 1994 roku około godziny 19 gangster opuszczał wyścigi na Służewcu i kierował się w stronę swojego mercedesa, został ostrzeżony o podłożonym ładunku wybuchowym. Samochód eksplodował, zanim ktokolwiek zdołał do niego wsiąść. Ktoś wezwał policję, ale „Pershing” nie złożył zawiadomienia o przestępstwie. Sprawców zamachu nie ustalono, chociaż podejrzewano o to konkurencyjną mafię z Wołomina.

Mimo iż w najlepszych czasach miał na każde swoje skinienie stu ludzi, gotowych zrobić dla niego dosłownie wszystko, to go jednak nie uchroniło przed przeznaczonymi dla niego kulami. „Pershing” został zamordowany w Zakopanem 5 grudnia 1999 roku. Za zbrodnię skazani zostali Ryszard Bogucki, który nie przyznał się do tego czynu oraz Ryszard Niemczyk pseudonim Rzeźnik. Sąd uznał, że motywem zabójstwa była chęć zajęcia przez zleceniodawców wyższej pozycji w hierarchii gangu pruszkowskiego. Świadkiem zabójstwa była Patrycja R. – 21-letnia wówczas partnerka „Pershinga”, studentka ze Szczecina.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze