Podróżował z Perth (Australia) do Cebu (Filipiny). Tam miał się spotkać ze swoją dziewczyną. Korzystając jednak z długiej przesiadki na lotnisku w Singapurze, wyszedł na miasto. Trochę zabalował. Skutki krótkiego, ale jakże intensywnego wypadu, będzie odczuwał jeszcze przez 6 miesięcy i 2 tygodnie – właśnie na tyle został skazany niesforny turysta.

Zaczęło się od niewinnego spaceru po mieście, które go jednak nieco sponiewierało. Pijany wrócił na lotnisko, ale nie mógł odnaleźć swojego stanowiska odpraw. Poprosił o pomoc przypadkowego przechodnia. Zanim ten zdążył udzielić mu pomocy, został zaatakowany przez wstawionego 44-latka.  Mężczyzna rzucił się na niego, zaczął bić, a później wyrwał mu telefon, który roztrzaskał o podłogę. Niczym nie wzruszony agresor oddalił się z miejsca zdarzenia. Po chwili został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Z aresztu wyszedł po wpłaceniu kaucji. Po godzinie został aresztowany po raz kolejny. Gdy ponownie udało mu się opuścić areszt, postanowił dokończyć imprezę, wcześniej znajdując sobie towarzystwo. Trafił jednak na mało podatny grunt, ponieważ zaczepiona kobieta oskarżyła go o molestowanie w miejscu publicznym. Po trzeciej interwencji mężczyzna został skazany na ponad pół roku pozbawienia wolności. Dziewczyna będzie musiała poczekać….

AR

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze