Nadchodzi jesień, a wraz z nią okres częstszych przeziębień. Chętniej sięgamy wtedy po różne lekarstwa, by jak najszybciej odzyskać dobrą formę. Może się okazać, że nieświadomie sięgniemy po sfałszowany produkt, który może być zagrożeniem dla naszego życia.

Przestępcy wyczuli doskonały interes. Ludzie na zdrowiu nie oszczędzają, a jeśli stworzy im się okazję, by taniej kupili jakiś specyfik, chętnie z tego skorzystają. Z roku na rok biznes jest coraz większy i lepiej zorganizowany. Z raportu opublikowanego niedawno przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych wynika, że co setny lek trafiający na nasz rynek jest sfałszowany.

Każdy specyfik kupiony z podejrzanego źródła może okazać się groźną fałszywką o tragicznych dla zdrowia konsekwencjach. Leki podrabiane są groźne, ponieważ zawierają mniejszą ilość substancji czynnej albo nie mają jej wcale.

Najczęściej podrabiane są produkty antyalergiczne, preparaty na potencję, lekarstwa na serce i środki przeciwbólowe. Natkniemy się na nie już nie tylko w sklepach internetowych, ale również w aptekach i szpitalach. Szacuje się, że na sfałszowane medykamenty wydajemy ponad 100 milionów złotych rocznie.

Z szacunków IRACM – francuskiego instytutu badawczego do przeciwdziałania fałszowaniu leków wynika, że za każde 1000 dolarów zainwestowane w fałszowanie farmaceutyków,  przestępcy zarabiają nawet 400 tysięcy dolarów. Przebicie na tej działalności jest kilkunastokrotnie większe niż w przypadku narkobiznesu (zainwestowanie tysiąca dolarów w ten „biznes” przynosi 20 tysięcy dolarów zysku). To dlatego roczne zyski w tej przestępczej branży mogą przekroczyć nawet bilion dolarów rocznie.

Świadomość tego mają również nasi przestępcy. Przed rokiem rozbito pod Bydgoszczą nielegalną fabrykę farmaceutyków. Ujawniono tam sfałszowane sterydy i sfałszowane leki, czterech znanych koncernów farmaceutycznych, o wartości ponad 17 milionów złotych. Nie jest to powód do dumy, ale jak twierdzą policjanci, fabryka ta była pierwszą tego rodzaju w Europie i jednocześnie największą na świecie.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny wielokrotnie radził jak ustrzec się przed zakupem sfałszowanych produktów leczniczych. Nie wolno kupować ich w miejscach do tego nieuprawnionych takich jak kluby fitness, sexshopy, siłownie, bazary itp. Inspektorat przypomina także, że w Polsce nie można przez internet kupić leku na receptę.

 

Krzysztof Kilijanek

 

 

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze