Pięknie położony na skarpie, gotycko-renesansowy zamek w Golubiu-Dobrzyniu (woj. kujawsko-pomorskie) ma niezwykle bogate dzieje. Historia jego budowy wiąże się z Zakonem Krzyżackim.

Co ciekawe, w 1410 roku stacjonowały w nim wojska Władysława Jagiełły, ale już rok później zamek wrócił pod panowanie Krzyżaków. Minęło wiele burzliwych lat, zanim dzięki Kazimierzowi Jagiellończykowi ponownie zaczęli nim władać Polacy.

W zamku znajduje się wiele ponurych zakamarków i lochów, w których Krzyżacy więzili i torturowali jeńców. Najpopularniejszą metodą znęcania się była tortura „kropli wody”. Polegała ona na tym, że na głowę uwięzionego, który był unieruchomiony, w krótkich odstępach czasu kapała owa kropla wody. Po kilku godzinach uderzenia stawały się tak bolesne, że przypominały razy zadawane młotkiem. Jeśli nieszczęśnik był poddany takiej torturze, po kilku dniach umierał! To ta mroczna przeszłość może tłumaczyć, dlaczego niektórzy do dzisiaj słyszą jęki, dochodzące z lochów zamku.

Wracając jednak do historii. W latach 1611-1625 na zamku w Golubiu-Dobrzyniu rezydowała siostra króla Zygmunta III Wazy, Anna Wazówna, która założyła piękny ogród (była pionierką hodowli tytoniu w Polsce!). Kiedy zmarła, jej duch zaczął pojawiać się w zamku. Legenda mówi, że uratowała ona więźniów przetrzymywanych w lochach przez wojska szwedzkie. Anna Wazówna pod postacią Białej Damy miała wskazać im tajemnicze przejście, którym mogli uciec z niewoli.

Podobno do dzisiaj można spotkać zjawę w golubskim zamku. Odziana w białą zwiewną szatę, z diademem na głowie przemierza krużganki.

Mówi się, że jedyna taka zjawa w Polsce, która nie wygląda jak duch, ale jak żywy człowiek! Anna Wazówna nie straszy, a jedynie dogląda rezydencji, z którą była bardzo związana. O pozytywnym nastawieniu ducha Anny Wazówny może świadczyć kolejna legenda, według której gdy wypowie się życzenie w sypialni księżnej, można liczyć, że na pewno się spełni.

 

Ryszard Bukowski

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze