Pierwszej soboty 2001 roku 17-letnia Alicja i 16-letnia Ewa nie zapomną do końca życia. Siostry wybrały się rano ze swojej niewielkiej miejscowości w województwie świętokrzyskim do pobliskiego miasta po zakupy.

Było mroźno, chwilami wiał silny wiatr, ale rozbawionym nastolatkom zła pogoda w ogóle nie przeszkadzała. Cieszyły się z wyprawy do miasta. Minione święta Bożego Narodzenie oraz sylwestra przesiedziały w domu wraz z ojcem i rodzeństwem. Miały już dosyć zamknięcia w chałupie. Całe szczęście, że po świętach odwiedziła je ciotka Stasia i nie dość, że umiliła im czas, to jeszcze sypnęła pieniędzmi. Dzięki niej Alicja miała w ten sobotni poranek w kieszeni nowiutki banknot pięćdziesięciozłotowy. Pieniądze przeznaczyła na buty. Wymarzyła sobie czarne traperki. Jej młodsza siostra Ewa była z natury lekkoduchem i już zdążyła wydać swoją pięćdziesiątkę na drobne przyjemności w geesowskim sklepie. Ewa, ładna blondynka, liczyła jednak, że jak zwykle przekona Alicję, aby pożyczyła jej pieniądze. Bo Ewa miała zupełnie inny gust niż jej starsza siostra. Marzyła o wytwornych kozaczkach. Takich na lekkim obcasie.

 

Traperki czy kozaczki?

Tak więc roześmiane dziewczyny szły niespiesznie drogą. Nie przypuszczały, że ten rozpoczynający się dzień na zawsze odmieni ich życie. Żartując i poszturchując się nawzajem, przekomarzały się, jakie buty kupią.

Biorę traperki – zapierała się Alicja.

Coś ty, kto dziś nosi takie buciory? Nie znasz się na modzie. Kupimy eleganckie kozaki – przekonywała Ewa.

Przy głównej drodze postanowiły, że pojadą okazją. Uznały, że szkoda pieniędzy na bilety autobusowe. W niecałe pięć minut zatrzymały samochód osobowy. Sympatyczny kierowca zawiózł je w pobliże placu targowego.

Przez dobrą godzinę buszowały po bazarze, oglądając ubrania, kosmetyki i oczywiście stoiska z butami. W końcu zatrzymały się na dłużej przy jednym ze straganów. Alicji zaświeciły się oczy na widok wiązanych, ciężkich trzewików.

Pan mi da do przymierzenia te czarne traperki – poprosiła starszego sprzedawcę, który szybko podał jej buty, po czym pytająco spojrzał na Ewę.

A drugiej pięknej kobiecie co podać? – w końcu sam zagadnął nastolatkę.

Ewa jak urzeczona wpatrywała się w parę brązowych kozaków. Były takie jak chciała. Miały lekki obcas i zaokrąglone noski.

„Ależ są piękne”- westchnęła w myślach Ewa, zaś do sprzedawcy powiedziała pewnym głosem: – Przymierzę te brązowe botki.

Masz świetny gust – pochwalił wybór mężczyzna i podał jej parę kozaków do przymierzenia.

Po chwili obie siostry wkładały na nogi wymarzone buty.

Kupujemy botki. Są idealne, też będziesz mogła w nich chodzić – zadecydowała Ewa i wymownie pokazała siostrze kozaczki, które świetnie wyglądały na jej szczupłych nogach.

Coś ty. Pieniądze są moje, kupuję trapery – obruszyła się Alicja.

To pożycz mi te pięćdziesiąt złotych. Dziś kupimy kozaki. A jak ci oddam forsę, to kupisz sobie traperki – przekonywała młodsza siostra.

Wkrótce kłótnia między siostrami przybrała na sile. Nie mogły się zdecydować, które buty kupują. Sprzedawca spokojnie przysłuchiwał się ich sprzeczce.

Same jesteście na zakupach? – zapytał nagle.

Same – przytaknęły zgodnie siostry.

A ile macie pieniędzy? – dopytywał nadal mężczyzna.

Pięćdziesiąt złotych – odpowiedziały i z nadzieją w oczach, niczym wygłodniałe psiaki w kość, wpatrywały się w sprzedawcę.

To rzeczywiście wystarczy wam tylko na jedną parę – ostudził ich nadzieje handlarz.

Dziewczyny smętnie zwiesiły głowy. Alicja odezwała się pierwsza.

Niech będzie. Kup sobie kozaczki, potem mi oddasz kasę – mówiąc to wyjęła z kieszeni pięćdziesiąt złotych i podała Ewie. Ta szybko, jakby bojąc się, że siostra zmieni zdanie, złapała banknot i wręczyła go sprzedawcy.

Bierzemy kozaki – potwierdziła zadowolona.

 

Druga para za seks

Mężczyzna wziął pieniądze, a potem starannie zapakował buty do pudełka, które włożył do torby reklamowej. Potem uważnie rozejrzał się po targowisku. W okolicy straganu nie było nikogo. – Dobrą masz siostrę, ale ja też mogę ci coś zaproponować – stwierdził wręczając Ewie reklamówkę z butami.

A co? – zainteresowała się dziewczyna.

No wiesz… Za seks ze mną… po francusku… możesz mieć drugą parę butów – handlarz ściszył głos i wyzywająco spojrzał na nastolatkę.

E… Co pan żartuje?! Ja nie z tych! – obruszyła się Ewa i szybko szturchnęła siostrę, dając znak, że wychodzą z bazaru.

Po drodze na przystanek autobusowy dziewczyny milczały. W końcu odezwała się Ewa.

Wiesz, ta jego propozycja nie jest taka zła. Mogę z nim iść, ale boję się, że ty się komuś wygadasz – zagadnęła siostrę.

Alicja milczała dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się, czy Ewa mówi poważnie, czy tylko żartuje. Przystanęła nawet, aby w spokoju podjąć decyzję.

Jak chcesz to zrobić, to możemy wrócić na bazar. Nikomu nic nie powiem – obiecała młodszej siostrze.

Dziewczyny zawróciły na targowisko. Sprzedawca butów uśmiechnął się na ich widok.

A jednak jesteście. Moja propozycja jest nadal aktualna. Tylko nie tutaj, pojedziemy do lasu – zastrzegł.

Pojadę z panem, ale potem da mi pan traperki, które chciała moja siostra. Bez żadnego oszukaństwa – ustaliła Ewa, która od dzieciństwa lubiła grać w otwarte karty.

No, no. Twarda z ciebie sztuka. To mi się podoba. Nie będziesz żałowała – mężczyzna uśmiechnął się na samą myśl o czekających go chwilach z nastolatką.

Potem kazał dziewczynom iść na przystanek autobusowy przy wyjeździe z miasta. Tam miały na niego czekać. Po ich odejściu handlarz spakował towar i zwinął stoisko. Zapakował buty do starego Poloneza i pojechał na umówione miejsce spotkania z siostrami. Dziewczyny siedziały na ławce przy przystanku.

Cieszę się, że się nie rozmyśliłyście. Wsiadajcie – rozkazał handlarz i otworzył siostrom drzwi.

Nastolatki wyglądały na zaniepokojone, ale wsiadły. Ewa wybrała miejsce z przodu auta, zaś Alicja z tyłu. Na rozluźnienie handlarz opowiedział im kilka kawałów. Śmiał się z nich głośno. Dziewczyny nerwowo chichotały. Zamilkły, kiedy Polonez zjechał z głównej trasy w las. Kilkadziesiąt metrów dalej sprzedawca zatrzymał samochód.

1 2 3 4>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze