Jedną ręką badał, a drugą wkładał pacjentkom pod bieliznę… Tak „zabawiał” się w swoim gabinecie powszechnie szanowany onkolog. Jedna z ofiar twierdzi, że spotkało ją to, gdy jako 15-latka po raz pierwszy trafiła do niego na wizytę.

Sprawa zaczęła się w 2014 roku, kiedy jedna z pacjentek lekarza zgłosiła się na policję. To uruchomiło lawinę kolejnych doniesień o doprowadzaniu pacjentek do tzw. „innych czynności seksualnych”.  – Wyszłam z gabinetu, uklękłam przed budynkiem, płakałam i krzyczałam, że byłam molestowana. Ludzie patrzyli na mnie, a ja w tym śniegu tak klęczałam i ryczałam…

To nie jedyny przypadek oskarżenia lekarza o molestowanie seksualne.  Osoby pracujące w zawodzie uznawanym za jeden z cieszących się największym zaufaniem publicznym, nie raz trafiały przed oblicze Temidy. Jaki finał miały te sprawy? Przeczytasz o tym w tekście „Zły dotyk doktora” w najnowszym „Detektywie”. Lipcowe wydanie miesięcznika już w kioskach!

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze