Od niepamiętnych czasów podejrzane i śmiercionośne mikstury były wykorzystywane przez władców i pretendentów do tronu, zdradzane żony i niewiernych mężów, wreszcie wszelkiej maści intrygantów i pospolitych bandytów, snujących plany zdobycia majątku.

Choć trucicielstwo w większości społeczeństw uchodziło za oznakę tchórzostwa, to nigdy nie brakowało ludzi sięgających po tę jakże skuteczną broń. Swego czasu naukowcy pokusili się nawet o sporządzenie rankingu najpopularniejszych takich substancji.

W 2004 roku w Centrum Badań Zatruć Przestępczych w USA – bo to o nim właśnie mowa – badano strukturę stosowania trucizn w celach przestępczych. Analizowano 679 przypadków opisanych w różnych źródłach, od czasu sprzed naszej ery do roku 2000. Okazało się, że arszenik był zastosowany w 31 proc. otruć. Kolejne miejsca w tym rankingu zajmowały: cyjanek potasu, morfina, a dopiero na kolejnym miejscu są związki, które zostały zsyntetyzowane: chloroform, insulina, chlorek rtęci, tal, antymon i inne.

Roman Bartosiak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze