Niedawno, na ekranie telefonu komórkowego, wyświetlił mi się dziwny SMS: Jestem twoim listonoszem. Ryzykuję stratę pracy, ale muszę to przekazać! Mam przesyłkę! To może być gotówka! Duża kwota! Będziesz w domu? Proszę o odpowiedź OK na numer… tutaj podany był pięciocyfrowy numer, co od razu wzbudziło moją podejrzliwość.

 

Skąd pracownik poczty  mógł mieć mój numer telefonu? Mowa była o listonoszu, nie o przesyłce kurierskiej! Nie odpisałem, bo nie spodziewałem się żadnych pieniędzy. Gdybym dał się nabrać, straciłbym ponad 30 zł. Żaden listonosz na pewno by mnie nie odwiedził, wyższy za to byłby rachunek telefoniczny.

Tego rodzaju SMS-y premium rate (czyli o podwyższonej płatności) z roku na rok  są coraz większą plagą. Wabikiem mogą być propozycje w stylu „odbierz prezent”, „testuj za darmo”, zagraj o duże pieniądze”, „podaj numer telefonu, a dowiesz się, gdzie jest twoje dziecko”…  Firmy zarządzające usługami premium wymyślają różne sposoby nakłaniające klientów do aktywacji  niepotrzebnych im usług. Swego czasu podszywali się pod znaną firmę kurierską: „Twoja przesyłka jest gotowa do odebrania w paczkomacie. Pobierz dane do jej odbioru”. W każdym przypadku nadawcy zależy abyśmy wysłali wiadomość, której koszt dochodzić może do 40 złotych albo aktywowali wątpliwej jakości usługę, na której będzie on zarabiał.

Nie odpisujmy na podejrzane wiadomości, bo może nas to kosztować kilkanaście złotych. Rozważmy też zablokowanie możliwości wysyłania  SMS-ów o podwyższonej płatności.  Wystarczy zgłosić taką chęć naszemu operatorowi, a uchroni nas to od niepotrzebnych wydatków. Jeśli co pewien czas korzystamy z SMS-ów  premium rate, jednocześnie zaś boimy się wysokich rachunków, pamiętajmy, że zawsze możemy ustalić miesięczny limit kwotowy dla takich usług.

Krzysztof Kilijanek

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze