Ambasada USA odrzuciła wniosek o wizę dla trzymiesięcznego chłopca, a jego samego wezwano… na rozmowę. Przyczyna? Niemowlę było podejrzewane o… terroryzm.

Do kuriozalnej sytuacji doszło, gdy dziadkowie złożyli wniosek o wizę dla brzdąca. Wszystkiemu winny był „krzyżyk nie w tym miejscu”. Dziadek dziecka wypełniając ankietę we wniosku wizowym, pomylił się i przy pytaniu: „Czy zamierzasz zaangażować się lub byłeś kiedykolwiek zaangażowany w działalność terrorystyczną, szpiegostwo, sabotaż lub ludobójstwo?”, postawił krzyżyk w nieodpowiedniej kratce. Rodzina niedoszłego „terrorysty” nie mogła wyjść ze zdziwienia, gdy otrzymała wezwanie do ambasady w Londynie w celu wytłumaczenia się z „zamiarów terrorystycznych” malca. Dziadek zapewnił, że jego wnuczek nie jest terrorystą ani sabotażystą, choć w drodze do ambasady „zaatakował parę pieluch”.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze