Spędziła w leszczyńskim areszcie 8 dni. Po 9 miesiącach od jego opuszczenia urodziła dziecko, które – jak twierdzi – zostało poczęte w wyniku gwałtu.

Kobieta zeznała, że pewnej nocy do jej celi wszedł nieznany mężczyzna, który dopuścił się przemocy seksualnej. W związku z tym zbadano próbki DNA dwóch pracowników placówki, a także dwóch osadzonych. Ojca dziecka nie wykryto, a sprawę umorzono. Po jakimś czasie do poznańskiego sądu wpłynęło 30 pozwów przeciwko mężczyznom osadzonym lub pracującym w areszcie – domniemanym ojcom dziecka. Całej sprawie dodatkowej pikanterii dodaje opinia biegłego ginekologa, który potwierdza, że do poczęcia mogło dojść podczas kilkudniowego pobytu w areszcie. Tezę kobiety podważają jednak jej towarzyszki z celi, które twierdzą, że żadnego gwałtu nie widziały.

Anna Rychlewicz

UDOSTĘPNIJ W SOCJAL MEDIA:

Komentarze