Czy tak było i tym razem? Przed limuzyną państwa młodych poruszał się motocyklista, który najpierw ze znaczną prędkością jechał na tylnym kole, a potem uniósł w górę nogi i… zniknął z pola widzenia policjanta, który akurat na tym odcinku drogi prowadził kontrolę prędkości.

Co zrobił mundurowy? Ruszył w pościg? Otóż nie. Zatrzymał samochód wiozący młodą parę i jako świadków zdarzenia wylegitymował znajdujących się w nim pasażerów. Korzystając z okazji wręczył kierowcy limuzyny mandat za jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Na komendę wpłynęło pismo od uczestników kolumny weselnej, które jest wyjaśniane w trybie skargowym. Choć motocyklisty nie udało się zatrzymać na gorącym uczynku, policja zna już jego dane, więc z pewnością nie uniknie odpowiedzialności za swój „śmiały” wyczyn.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze