Trwa huczna impreza urodzinowa w jednym z domów pod Warszawą. Jeden z uczestników, chcąc bardziej podkręcić atmosferę imprezy, dzwoni do Portu Lotniczego Warszawa-Modlin i informuje o podłożonej bombie.

Z terenu lotniska ewakuowanych zostaje ponad 800 osób, wstrzymany zostaje ruch lotniczy nad Modlinem, a wszystkie loty przekierowane są na lotnisko Chopina.  W tym samym czasie, policja namierza dom w Pomiechówku, z którego wykonano telefon z fałszywym alarmem. Funkcjonariusze zastają na miejscu 21 uczestników imprezy, z których żaden nie przyznaje się do winy. Policja podejmuje decyzję o zatrzymaniu wszystkich. Historia, która wydarzyła się 27 marca 2016 roku, niespełna rok później znalazła swój finał na Sali sądowej. Głównym podejrzanym był Karol J., który podczas pierwszej rozprawy nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania zeznań. Dowodem jego winy mogłaby być ekspertyza fonoskopijna, czyli porównanie jego głosu z zapisem nagrania z lotniska. Podejrzany odmówił jednak udostępnienia próbek swojego głosu. Jego decyzja nie przeszkodziła sądowi w udowodnieniu winy. Pierwsza rozprawa odbyła się w sali wyposażonej w sprzęt do rejestracji multimediów. Mężczyzna musiał podać do mikrofonu swoje dane osobowe oraz informacje o zarobkach, zatrudnieniu i majątku. Kilkadziesiąt słów wystarczyło do wykonania ekspertyzy, która jednoznacznie potwierdziła, że to Karol J. zadzwonił na lotnisko z informacją o bombie. Pełnomocnik Portu Lotniczego Warszawa-Modlin domaga się od żartownisia odszkodowania za koszty poniesione w trakcie ewakuacji oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych, w sumie ponad 60 tys. zł.

Anna Rychlewicz

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze