ARCHIWALNE WYDANIE

4/2013 (320)

SPIS TREŚCI

OD REDAKCJI

Szkoły bezpieczne, ale… Wprawdzie przestępstw na terenie szkół jest coraz mniej, jednak przybywa zdarzeń na tle narkotykowym. Jeszcze 3 lata temu – w 2010 roku – stanowiły one niespełna 2 procent ogółu przestępstw popełnionych w szkołach, natomiast w 2012 roku ten odsetek wzrósł do 3,2 procent. W ubiegłym roku stwierdzono 800 przestępstw narkotykowych (z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii), podczas kiedy w 2010 roku było ich „tylko” 433. Nic dziwnego, że – jak wynika z ankiety Instytutu Badań Edukacyjnych – dla niemal 80 procent rodziców najważniejsze jest uchronienie dzieci przed przemocą i narkotykami, 60 procent liczy na kompetentnych nauczycieli w szkole, a co czwarty na wysoki poziom nauczania. Wzrost przestępczości narkotykowej może zaskakiwać, bo przecież w wielu szkołach, aby przeciwdziałać dilerom „białej” śmierci, wprowadzono różnego rodzaju zabezpieczenia, np. identyfikatory dla uczniów, monitoring, zatrudniono nawet firmy ochroniarskie. Utrudniło to, a niekiedy uniemożliwiło dilerom dotychczasową działalność, ale życie nie znosi próżni… Coraz częściej marihuanę i haszysz (to najpopularniejsze narkotyki wśród młodych ludzi) do szkół dostarczają sami uczniowie. Potwierdzeniem tego są kroniki policyjne, które coraz częściej przynoszą informacje o niepełnoletnich dilerach handlujących zakazanymi substancjami. Narkotyki były, są i niestety będą; ostatnio coraz częstsze są opinie nawołujące do legalizacji tzw. miękkich narkotyków. Dlatego tym głośniej do opinii publicznej powinny przebijać się głosy, że nawet najmniejsza dawka może być początkiem uzależnienia. Potrzebna jest edukacja nie tylko młodego pokolenia, ale także nauczycieli, a przede wszystkim rodziców. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Młodych ludzi wszelkimi sposobami trzeba chronić przez groźnym nałogiem!

Krzysztof Kilijanek