Na mifijnej mapie stolicy zaznaczonych było wiele restauracji, pubów i dyskotek, w których spotykali się gangsterzy. Podobno jedno z takich miejsc, restauracja Gama, słynęło z doskonałych pierogów.

Okoliczni mieszkańcy chętnie tu zaglądali, bo jedzenie było smaczne i dość tanie. Było to też ulubione miejsce pracy słynącego z elegancji i szarmanckich manier w stosunku do kobiet „Mańka” vel „Klepaka” – bossa wołomińskiego gangu. Lokal ten oferował nie tylko smaczne pierogi, ale także gwarancję prywatności i spokoju, co jak wiadomo, przy robieniu interesów jest wręcz niezbędne. To właśnie w tej restauracji doszło do najgłośniejszej gangsterskiej egzekucji w Polsce. Od kul zginęło pięciu gangsterów z „Wołomina” – w tym szefowie gangu – Ludwik A. „Lutek” oraz Marian K. „Klepak”.

31 marca 1999 roku „Klepak” z „Lutkiem” siedzieli w Gamie i załatwiali interesy. Rozmawiali m.in. o sprzedaży gruntów pod supermarkety i spotykali się z innymi gangsterami. Około godziny 13 do lokalu wszedł mężczyzna. Zlustrował wnętrze i wyszedł. Po chwili do środka wkroczyło trzech ubranych na czarno i zamaskowanych mężczyzn. Uzbrojeni byli w dubeltówkę, karabin maszynowy i pistolet. Nie powiedzieli ani słowa, tylko otworzyli ogień w kierunku gangsterów, a po kilku chwilach wskoczyli do srebrnego poloneza, którym przyjechali pod restaurację. Auto porzucili i spalili w lesie pod Otwockiem.

Policjanci, którzy przybyli do Gamy, przez kilka godzin brodzili po kostki w wodzie zabarwionej krwią zastrzelonych gangsterów, gdyż kule wystrzelone przez zabójców podziurawiły kaloryfery.

Powodem masakry miał być narastający konflikt i rozłam w grupie wołomińskiej. Do dziś nikogo nie postawiono przed sądem, choć jako zleceniodawców i wykonawców mordu wymieniano „Baraninę” czy „Karola”. Syn „Klepaka”, który przejął interesy po ojcu, w podobny sposób zginął dwa lata później w Mikołajkach.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze