Agnieszka Kotlarska, rodowita wrocławianka, miała zaledwie 19 lat, gdy w 1991 roku została Miss Polski. Jesienią tego samego roku, otrzymała w Tokio tytuł Miss International. Rok później pracowała już w Stanach Zjednoczonych i robiła oszałamiającą karierę m.in. jako twarz Ralpha Laurenta. W 1996 roku cudem uniknęła śmierci, wtedy jeszcze bardziej pokochała życie. Niestety tylko na sześć tygodni…

Siedemnasty lipca 1996 roku, lotnisko Kennedy’ego w Nowym Jorku. Boeing 747-131, należący do Trans World Airlines, oczekuje na start do Paryża. Jest wczesny, ale nadal upalny wieczór. Na pokładzie znajduje się 212 pasażerów i 18 członków załogi. Start planowany jest na godzinę 19.00 ale niestety opóźnia się z powodu problemów ze sprzętem obsługi naziemnej i wyjaśnieniem niezgodności liczby pasażerów i bagażu. Samolot wypchnięto spod bramki numer 27 dopiero o 20.02.

Trzy minuty później pierwszy, drugi i czwarty silnik maszyny zostaje uruchomiony. Piloci, po otrzymaniu instrukcji, rozpoczynają kołowanie na pas i po drodze uruchamiają trzeci silnik. O 20.18 wieża informuję załogę Boeinga o warunkach pogodowych i zezwala na start maszyny. Samolot wzbija się w powietrze dokładnie o 20.19. Siedem minut później kontrola z Bostonu nakazuje załodze przerwanie wznoszenia i nakazuje utrzymanie lotu na poziomie 130. O 20.29 kapitan zwraca się do drugiego pilota informując o nieprawidłowym działaniu wskaźników paliwa. Minutę później kontrola z Bostonu znowu się odzywa, nakazując wznoszenie do poziomu 150. Zapis rozmów w kokpicie urywa się o 20.31:12… W tym czasie załoga przelatującego nieopodal Boeinga 737 melduje o eksplozji w powietrzu.

Boening 747 spadł do Atlantyku trzynaście kilometrów na południe od Long Island. Przeszukano trzynaście kilometrów kwadratowych oceanu. Niestety po trzech godzinach intensywnych poszukiwań, żaden z ratowników nie znalazł nikogo, kto by ocalał.

Tym pechowym lotem miała lecieć nasza Miss Polski i Miss International – Agnieszka Kotlarska. Praktycznie w ostatniej chwili zrezygnowała z podróży. Chociaż w Paryżu była umówiona na sesję zdjęciową. To wydarzenie, a właściwie darowane przez los życie, zrobiło na niej piorunujące wrażenie. Można by pomyśleć, że Bóg miał jeszcze jakiś plan wobec ślicznej Polki, która w zawrotnym tempie robiła oszałamiającą karierę w świecie mody.

 

Uśmiech losu

Osiemnastoletnia Agnieszka Kotlarska zwracała uwagę swoją subtelną urodą i olśniewającym uśmiechem. Wysoka, smukła, marzyła o karierze modelki. Podejmowała się różnych zajęć aby zaistnieć w tym świecie. Tak też było jesienią 1990 roku, gdzie w salonie sukni ślubnych przy ulicy Oławskiej we Wrocławiu, zorganizowano pokaz mody. To właśnie wtedy Jerzy L. zobaczył ją po raz pierwszy. Wpadła mu w oko. Szybko dowiedział się o niej, czego tylko mógł. Okazało się, że chodzi do tego samego ogólniaka, który on ukończył kilka lat wcześniej. Potem próbował wypatrzeć, którym autobusem dojeżdża do domu. Raz wysiadł na tym przystanku co ona, odważył się zagadać, odprowadził pod drzwi domu. Rozmowa neutralna, grzecznościowa, nie zwiastująca niczego więcej, poza przelotną wymianą uprzejmości. Po jakimś czasie mężczyzna ustalił numer mieszkania ślicznej wrocławianki i postanowił napisać do niej list. Starł się jakoś zaciekawić dziewczynę, nie chciał bezpośrednio wychwalać walorów jej urody. Wymyślił bajkę o krasnoludku i królewnie… Agnieszka bardzo mu się podobała. Zresztą podobała się wielu mężczyznom.

Grono jej wielbicieli powiększyło się po otrzymaniu w 1991 roku korony Miss Polski. Wygrana wcale nie była taka oczywista, ponieważ Agnieszka nie reprezentowała typowo słowiańskiego typu urody. Miała ciemne włosy, była wysoka i szczupła. Mimo to, była faworytką, co zagwarantował jej niezaprzeczalny urok, harmonia wewnętrzna i nieprawdopodobny uśmiech, który urzekł jurorów.

Kiedy dziś oglądamy relację z tamtych wyborów może nas zaskakiwać różnorodność strojów i ruchów laureatek konkursu. Trzeba pamiętać, że to były nadal trudne czasy. Dziewczyny występowały w swoich sukienkach, które wcale nie tak łatwo było kupić. Dla Agnieszki, która nie pochodziła z zamożnej rodziny, przygotowanie się na taki konkurs na pewno było trudne. Podczas samych wyborów miały miejsce różne zaskakujące sytuacje, jak na przykład ta, kiedy tuż przed ogłoszeniem wyniku konkursu, do prowadzącego imprezę – Zygmunta Chajzera dotarła informacja, że dwaj znani biznesmeni zasiadający w jury, postanowili obdarować zwyciężczynię traktorem: – Uniwersalny ciągnik rolniczy z komfortową kabiną – Ursus 4514… Z uśmiechem wymienił zalety pojazdu prowadzący.

 

Później Agnieszka miała problem z tym pojazdem, ponieważ nikt w jej rodzinie nie zajmował się rolnictwem i nie wiadomo było, jak wykorzystać nagrodę. Problem spadł jej z głowy, bo zgłosił się do niej mężczyzna, który chciał odkupić traktor. Poprosił tylko miss o sesję zdjęciową z pojazdem. Oczywiście, Agnieszka zgodziła się.

Jesienią piękna Polka szykowała się do kolejnego konkursu. Tym razem czekał ją udział w Miss International w Tokio. Co ciekawe, kiedy przed wyborami krajowymi, kiedy wypełniała rubrykę: „Kraje do jakich chciałabyś wyjechać”, bez wahania wpisała Francję, Japonię i Brazylię. Ciekawe, czy wtedy przeszło jej przez myśl, że jej marzenia mogą tak szybko się spełnić. Już 29 września 1991 roku wyjechała do Paryża, gdzie zorganizowano zbiórkę europejskich kandydatek do Miss International. O mały włos nie doszłoby do wyjazdu, ponieważ zapomniała zabrać z hotelu paszportu. Jej chłopak, Jarek, stanął na wysokości zadania i w ekspresowym tempie przywiózł dokument.

Jarka poznała jesienią 1990 roku, podczas castingu do wyborów Miss Wrocławia. Miała 18 lat, a on 31 i był jednym z organizatorów konkursu. Wtedy jednak nie zwrócił na nią uwagi, ani nawet nie głosował na nią. Zaiskrzyło po wygranej w wyborach Miss Dolnego Śląska, kiedy jako opiekun ruszył z nią w Polskę. Wtedy przybycie Miss było atrakcją. Od tego czasu zostali parą. Do wyborów Miss Polski przystąpiła, jako dziewczyna jednego z organizatorów, ale nie miało to wpływu na wynik, bo ona była po prostu faworytką.

Podobno Jarosław, obawiając się plotek, starał się namówić jury aby nie głosowali na nią. Na szczęście nie posłuchali go. Plotkarze i szukający sensacji zasznurowali usta po tym, co wydarzyło się w Tokio, 13 października 1991 roku, podczas wyborów Miss International. Po raz pierwszy w historii konkursu korona najpiękniejszej powędrowała na głowę Polki. Oszołomiona Agnieszka nie tylko zwyciężyła, ale została także Miss Foto. Jest to wyjątkowo nobilitujące wyróżnienie, jakby zapowiadające sukcesy w świecie mody.

Po tych wyborach Agnieszka zaczęła żyć jak w bajce. Chyba sama nawet nie przypuszczała, że jej życie tak się potoczy.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze