Życie po życiu

życie po życiuPrzez wiele dziesięcioleci za elitę wśród przestępców uważano włamywaczy mieszkaniowych, którzy – kiedy już wpadli – z dumą podkreślali, że nigdy nie zostali skazani z innego artykułu niż 208 kodeksu karnego, czyli za kradzież z włamaniem. Byli to zawodowcy w swoim fachu, szanowani zarówno przez innych przestępców, jak i nawet przez stróżów prawa. Nigdy nie składali wyjaśnień obciążających innych przestępców, a w strukturach więziennych byli wysoko notowani.

 

Po 1990 roku ich miejsce w przestępczej hierarchii zajęły osoby zajmujące się różnego rodzaju wyłudzeniami, czyli ogólnie mówiąc: oszustwami. Bo przecież nie sztuką jest pobicie czy zabicie kogoś i zabranie mu pieniądzy. Sztuką jest zrobienie tego w taki sposób, żeby nikt fizycznie nie ucierpiał, a łupy były duże. To łączy włamywaczy i oszustów stroniących od „mokrej roboty”.

Czasy się jednak zmieniły i dziś, już nie z powodu „etyki zawodowej”, oszuści cieszą się w swoim środowisku poważaniem. Przyczyna jest bardziej prozaiczna – odsiadując wyrok w więzieniu, to głównie oni otrzymują finansową pomoc z zewnątrz. Udało im się przed wpadką wyłudzić na tyle dużo, aby sporą część skradzionych pieniędzy skutecznie poukrywać. Prawda jest taka, że kto ma kasę, ten rządzi wszędzie, nawet w zakładzie karnym.

Tylko dyrektor

Jednym z takich przestępców jest Karol A. z P., który przez wiele lat bezkarnie dokonywał oszukańczych machinacji na szkodę różnych firm. Ułatwiał mu to wrodzony spryt oraz niepełne wykształcenie prawnicze. Firmy traciły pieniądze w taki sposób, że niewiele mogły z tym zrobić, a apetyt na finanse u Karola A. wciąż rósł.

W końcu 2002 roku, mężczyzna rozpoczął działania, którymi w konsekwencji, na skutek doniesień pokrzywdzonych właścicieli firm, zainteresowała się prokuratura. Łącznie straty przedsiębiorców sięgnęły kwoty 4 mln złotych, bo na tyle naciągnął ich sprytny oszust.

Karol A. trafił na pół roku do aresztu. Po wyjściu zza krat pozostawał pod dozorem policyjnym. W trakcie postępowania przygotowawczego ustalono sposób przestępczego działania Karola A. Założył on firmę oferującą rozmaitym podmiotom leasing, czyli wynajem różnych obiektów i nieruchomości. Były to zarówno hale produkcyjne, jak i mieszkalne kamienice, czy obiekty biurowe.

Firma była oczywiście zarejestrowana na inne osoby, zaś Karol A. był „tylko” dyrektorem generalnym. Przed prokuratorem twierdził, że nie on jest jej założycielem, a tylko został do niej przyjęty, bo zgłosił się na anons w gazecie. Twierdził również, że nie miał zupełnie pojęcia o nieuczciwym postępowaniu prezesa firmy. Przyznał, że to on podpisywał umowy z klientami na leasing nieistniejących obiektów. Pobierał od nich także tak zwany czynsz rozpoczynający, który wahał się od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych. Później okazywało się, że obiekt nie istnieje.

Prokurator nie uwierzył w jego wyjaśnienia. Podobnie sąd, który na wniosek prokuratury w P. zdecydował o umieszczeniu Karola A. w areszcie na pół roku. Po tym czasie mężczyzna wyszedł na wolność, aby oczekiwać na proces. W tym czasie toczyła się przeciwko niemu sprawa za poprzednie grzeszki, czyli posługiwanie się fałszywymi dokumentami i akurat sąd apelacyjny odrzucił kolejny wniosek o odroczenie wykonania kary 15 miesięcy więzienia. Na początku 2003 roku, Karol A. miał stawić się w więzieniu, czego oczywiście nie zrobił. Po co miał stawiać się w miejscu, z którego ledwo wyrwał się po półrocznym pobycie jako tymczasowo aresztowany?

Procedury prawne trwały i doprowadziły w końcu do rozpoczęcia poszukiwań Karola A. i wystosowania listu gończego. Był luty 2004 roku. Długo Temida ważyła ciężar czynów Karola A. na swojej wadze, ale w końcu była szansa, że zostanie on osadzony za kratkami.

Po ogłoszeniu poszukiwań listem gończym, adwokat dotychczas reprezentujący Karola A. poinformował sąd, że jego klient najprawdopodobniej zmarł. Ponieważ nie był tego pewny, złożył wniosek o potwierdzenie w Urzędzie Stanu Cywilnego. Sąd sprawdził to i okazało się, że nadesłano z Urzędu Stanu Cywilnego akt zgonu Karola A. stwierdzający, że zmarł on 11 listopada 2003 roku. Postępowanie o wykonanie kary 15 miesięcy więzienia zostało więc umorzone z powodu śmierci skazanego. List gończy przestał działać.

Głupi, czy bezczelny?

BUTTON1_short