Do dramatycznych zdarzeń doszło w sobotę. Wówczas 27-letni mieszkaniec małej miejscowości Szczebrzusz w gminie Łubnice w powiecie staszowskim miał wrócić do domu i zaatakować swoją babcię.

Potem, gdy do domu wrócił ojciec, miał go pobić i siłą zaciągnąć do samochodu. Kobieta uciekła do sąsiadów i zawiadomiła policję.

„Fakt” dotarł do wstrząsających faktów w tej sprawie. Okazuje się, że 27-letni Dawid K. miał problemy psychiczne. Jak podaje gazeta, mężczyzna miał dziewczynę, urodziło mu się dziecko. Wyjechał jednak za granicę, gdzie wpadł w przestępcze środowisko. Za kradzież samochodu odbył karę w więzieniu. Po wyjściu wrócił do rodzinnego domu.

Coraz częściej jednak wszczynał awantury i podczas jednej z nich rodzina wezwała policję.

Dawid K. trafił do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Miał tam trenować sztuki walki.

W sobotę uciekł ze szpitala i przyjechał do domu. Tam rozegrały się dramatyczne sceny. 27-latek najpierw zaatakował babcię. Związał ją i wrzucił do stajni. Gdy na miejscu zjawił się jego ojciec, mężczyzna pobił go i siłą zaciągnął do auta. Potem odjechali i ślad po nich zaginął. Od tej pory szukała ich policja.

W niedzielę wieczorem znaleziono porzucony samochód.

W poniedziałek odnaleziono 27-latka. Jak poinformował Wirtualną Polskę nadkom. Kamil Tokarski, rzecznik świętokrzyskiej policji, policja zatrzymała go w Jędrzejowie. Nie był zaskoczony. Nie stawiał też oporu. Jak czytamy w „Fakcie”, na pierwszym przesłuchaniu przyznał się do zabójstwa. Zwłoki Mirosława K. ukrył w zagajniku w gminie Kije w powiecie pińczowskim. Za to, co zrobił, Dawidowi K. grozi dożywocie.

Źródło: wiadomości.wp.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze