Z bijącym sercem przeczytała list. Jeszcze tego samego dnia odpisała. Odtąd regularnie korespondowali ze sobą. Andrzej skarżył się na samotność, smutek, tęsknotę za zmarłą żoną oraz za ojczyzną, w której nie był już tyle lat. Katarzyna pisała o swoim malarstwie i braku perspektyw w socjalistycznej Polsce.

„Kto raz zobaczył jak wygląda życie na Zachodzie, już nigdy nie pogodzi się z socjalistyczną szarością. Tutaj wszystko pozbawione jest kolorów. Dla mnie, malarki, to szczególnie bolesne uczucie, to jak czarnobiały obraz, smutny i  pusty. Chcę więcej od życia.”

Listy zbliżyły ich do siebie. Na tym etapie znajomości trudno było mówić o nowym uczuciu. Starszy pan szukał bardziej przyjaciela i osoby do pogadania, niż kochanki i żony. Katarzyna w nowej znajomości  widziała szansę na wyrwanie się z Polski.

Niestety, w tamtych czasach o paszport umożliwiający wyjazd na Zachód było trudno. „Zapraszasz mnie do siebie na wakacje, ale zupełnie nie rozumiesz, w jakim świecie ja żyję. Nie dostanę paszportu. Nie przyjadę do Ciebie.” – pisała.

„Jest rozwiązanie. Weźmiemy ślub i będą musieli Cię wypuścić z Polski. Przy okazji mam dla Ciebie propozycję. Chcę być z Tobą szczery. Jestem już stary i schorowany, tracę wzrok, możesz do mnie przyjechać w roli opiekunki. Będę nawet Ci za to płacić, a ślubem się nie przejmuj, to tylko przykrywka. Nic nie oczekuję od Ciebie, to uczciwa propozycja samotnego człowieka.” – odpisał.

Propozycja mężczyzny ją zaskoczyła. Szybko przemyślała wszystkie plusy i minusy takiego rozwiązania. Możliwość wyjazdu za granicę, a szczególnie pracy, bardzo jej się podobała. Jednak bała się Wenezueli. Nic nie wiedziała o tym  egzotycznym kraju.

„Wenezuela jest tak daleko. Obcy kraj, obce obyczaje, trochę się boję.” – otwarcie wyznała w kolejnym liście. „Mam jeszcze dom na Wyspach Kanaryjskich. To o wiele bliżej. Możemy tam zamieszkać na początek.” – Andrzej próbował rozwiać jej wątpliwości.

Ostatecznie Katarzyna postanowiła zaryzykować. W Polsce nie miała rodziny, nic ją nie trzymało, a ślub z przystojnym mężczyzną nie przerażał jej. Zawsze w odwrocie był rozwód.

Z pomocą ambasady polskiej w Hiszpanii przyszli małżonkowie złożyli odpowiednie dokumenty w tamtejszym urzędzie stanu cywilnego. Takie zobowiązanie  wystarczyło, aby pani Katarzyna dostała paszport i pozwolenie na wyjazd za granicę.

 

Skromny ślub milionera

Ślub był skromny. Dzieci pana młodego zostały poinformowane o tym, że to tylko zwykły kontrakt. Rozbieżności w historii pojawiły się dopiero  później. Katarzyna mówi o wielkiej miłości, dzieci opowiadają o oszustce, która od samego początku czyhała tylko na majątek starszego ojca.

Tak, mąż liczył na pomoc z mojej strony. W końcu wychodziłam za człowieka niewidomego, ale już wtedy bardzo go kochałam – po latach opowiada starsza pani.

Spotkałam się z nią w jej domu w Poznaniu. Pani Katarzyna nie stawiła się w sądzie na rozprawie o przywłaszczenie majątku po mężu.

W jaki sposób miałam dotrzeć do sądu? Jestem ciężko chora, mam 90 lat i poruszam się na wózku inwalidzkim – tłumaczyła staruszka.

Pani Katarzyna opowiedziała mi swoją historię. Jak poznała eleganckiego starszego pana na wernisażu w Londynie. Od samego początku coś między nimi zaiskrzyło. Co prawda, w pierwszym momencie pan Andrzej bardzo się cieszył, że może porozmawiać z kimś w ojczystym języku. W Wenezueli Polonia nie była zbyt liczna – spotykali się od czasu do czasu w polskim klubie, by porozmawiać o ojczyźnie, ale to ciągle były tylko wspominki. Prawie nikt nie jeździł do kraju. Dlatego ich pierwszą rozmowę zdominowała sytuacja bieżąca w Polsce. Dopiero później, w listach, pojawiły się inne tematy, bardziej osobiste wyznania.

Ślub prawie w ciemno to było szaleństwo, ale obydwoje czuliśmy, że to może się udać. Byliśmy przecież tacy samotni – wyznała pani Katarzyna.

Zgodnie z obietnicą Andrzeja Kalinowskiego, małżonkowie początkowo zamieszkali na Wyspach Kanaryjskich. Szybko jednak lody zostały skruszone i po kilku tygodniach pierwszy raz polecieli razem do Wenezueli.

On pokochał mnie do szaleństwa. Był zdolny zrobić dla mnie wszystko, a z pieniędzmi to już w ogóle się nie liczył. Mogłam kupić wszystko. W zasadzie, jak mówią młodzi, szastałam szmalem na lewo i prawo, a on cieszył się, że może sprawić mi przyjemność – opisywała podczas przesłuchania w prokuraturze.

Jego dzieci były o mnie zazdrosne. Później, kiedy chorował i potrzebna była całodobowa opieka, to nigdy ich nie było. Wszystko spadło na moją głowę. Ale kiedy przyszło dzielić spadek, nagle wszyscy rzucili się na mnie i zrobili ze mnie złodziejkę – z żalem wspominała wdowa.

 

Prawdziwa historia małżeństwa

Zupełnie inną historię opowiadały w sądzie dzieci pana Andrzeja. Przedstawiły dokumenty, przedstawiające zamiast kochającej żony wyrachowaną oszustkę i złodziejkę.

Pan Andrzej po śmierci pierwszej żony rzeczywiście czuł się samotny. Była miłością jego życia i poza nią nie widział świata. Ale był człowiekiem schorowanym i potrzebował stałej opieki. Tym bardziej że stracił całkowicie wzrok.

Poznając panią Katarzynę Baraniecką, a przede wszystkim pisząc do niej listy, wpadł na pewien  pomysł. Emigrant z Polski miał jeszcze jedną miłość. Bardzo kochał ojczyznę. Po latach rozłąki marzył, żeby do niej wrócić, ale szczęście mu nie sprzyjało. Wiedział już, że ojczyzny nigdy nie zobaczy. Zapragnął więc przybliżyć ją oczami kogoś innego. Pani Katarzyna do tego celu nadawała się doskonale, dlatego to właśnie jej złożył propozycję pracy.

Był bogatym człowiekiem. Stać go było na najlepsze opiekunki i pielęgniarki w Ameryce, ale on chciał kogoś, z kim mógłby rozmawiać o Polsce i to w ojczystym  języku.

Pomysł skonsultował z dziećmi. Jedna z córek pomyślała o zabezpieczeniu finansów rodziny.

Tato, to zupełnie obca osoba, a ślub to ślub. Musisz sporządzić intercyzę i testament. Dla swojego dobra. Chyba nie chcesz, by po kilku latach wzięła rozwód i zabrała ci połowę majątku – przekonywała najstarsza córka.

Pan Andrzej był mądrym człowiekiem i posłuchał rady. Zanim doszło do ślubu, sporządzono dokument potwierdzający rozdzielność majątkową. Spisany został także testament, wskazujący jako spadkobierców wyłącznie dzieci. Przyszłej żonie zapisał tylko wyposażenie mieszkania, które kupią po ślubie oraz majątek wchodzący w skład wspólnego gospodarstwa domowego.

< 1 2 3 4>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]