Katarzyna Baraniecka została otwarcie poinformowana o sporządzonych dokumentach. Umowa działała w dwie strony – gdyby szybciej zmarła żona, to również i mąż nie miałby prawa do jej majątku. Pani Katarzyna była właścicielką mieszkania w Poznaniu. Intercyza dotyczyła również jej obrazów. W końcu była artystką i w przyszłości mogło się okazać, że jej prace warte są fortunę.

Za opiekę nad mężem pani Katarzyna co miesiąc miała dostawać regularną pensję. Podpisane dokumenty nie pozostawiały wątpliwości, że ślub był zwykłym kontraktem biznesowym, a nie związkiem  zawartym z miłości.

Małżeństwo trwało 30 lat. Przez tak długi czas na pewno miedzy małżonkami zrodziło się jakieś uczucie, jednak bardziej można mówić o przyjaźni, niż miłości. Świadczy o tym chociażby fakt, że intercyza nie została cofnięta, a testament niezmieniony. Mało tego – w umowach dotyczących kupna domów i mieszkań oraz innych wartościowych ruchomości zawsze jako właściciel pojawiał się tylko pan Andrzej. Przez wszystkie lata pilnie przestrzegał tej zasady. To najlepiej wskazuje, że cały czas traktował żonę tylko jak opiekunkę.

Małżonkowie mieszkali na przemian w trzech miejscach: Wenezueli, na Wyspach Kanaryjskich oraz w Polsce. W końcu ziściło się jego marzenie i wrócił do kraju. Jednak z jego zdrowiem było coraz gorzej.

 

Wielkie czyszczenie kont

W 2003 roku, podczas pobytu w Polsce, pan Andrzej poczuł się tak źle, że musieli odwołać powrót do Wenezueli. Bilety powrotne na samolot przebukowali, nie podając konkretnego terminu.

Andrzej Kalinowski wylądował w łóżku i nie miał sił, by poruszać się samodzielnie. Teraz małżonka przystąpiła do ataku. Jakby od lat czekała na ten moment. Doskonale wiedziała, jak działać. Podrobiła podpis męża i zaczęła przelewać na swoje rachunki pieniądze z jego kont.

Po kilku tygodniach dzieci zaniepokoiły się brakiem kontaktu z ojcem. Jego telefon był wyłączony, a żona nie odbierała. Przestraszone córki przyleciały z Hiszpanii do Poznania. Pani Katarzyna dopiero po wielkiej awanturze wpuściła je do swojego mieszkania.

Byłam przerażona i wściekła. Zostałam ojca leżącego w brudnej pościeli i w fatalnym stanie. Był nieprzytomny, nie było z nim kontaktu. Ta oszustka nie potrafiła odpowiedzieć co mu jest, jakie leki bierze – zeznała później w sądzie jedna z córek.

W mieszkaniu doszło do awantury. Krewka staruszka wypchnęła córki z pokoju, a później z mieszkania. Krzyczała, że to jej mąż, i że wie, co robi. Beata, jedna z córek, jest lekarzem. Stan ojca bardzo się jej nie spodobał. Wiedziała, że dzieje się coś poważnego, dlatego bez namysłu, w trosce o jego życie, zadzwoniła na policję prosząc o pomoc. Policjanci nie zlekceważyli wezwania. Na miejsce przyjechali wraz z lekarzem z pogotowia ratunkowego. Stan mężczyzny był bardzo poważny i pacjent trafił do szpitala.

Małżonka wybrała szpital prywatny tłumacząc, że chce uniknąć skomplikowanych procedur, które mogą pojawić się w przypadku obywatela Wenezueli. Dodatkowo tłumaczyła, że żaden państwowy szpital nie zapewni odpowiednich warunków, a ją i męża stać na płacenie wysokich kosztów leczenia.

Siostry były bardzo nieufne. Za moment również pojawiły się w szpitalu, gdzie ponownie doszło do awantury. Pani Katarzyna zaczęła krzyczeć i rozjuszona ruszyła do ataku. Popchnęła jedną z sióstr tak mocno, że ta spadła ze schodów i dotkliwie się poobijała. W tym czasie pacjent trafił na salę operacyjną.

W kolejnych dniach sytuacja między dziećmi, a żoną ojca trochę się polepszyła. Duża w tym zasługa szybkiego powrotu do zdrowia pana Andrzeja, który odzyskał przytomność i wyraził chęć pozostania w szpitalu, aż do zdecydowanej poprawy. Odesłał córki do Hiszpanii.

Macie swoje życie, pracę, nic mi nie będzie. Jak poczuję się lepiej to przylecę do was, do Hiszpanii, a na razie zostanę pod opieką żony – uspakajał córki.

Beata z siostrą dały się przekonać. Kobiety nie wiedziały, że ostatni raz rozmawiają z ojcem.

 

Już na zawsze w ojczyźnie

Po ich wyjeździe, Andrzej Kalinowski wcale nie poczuł się lepiej, a operacja tylko na chwilę poprawiła sytuację.

Niestety, na starość nie mamy lekarstwa. Wszystkie problemy wynikają z podeszłego wieku pacjenta. Proszę się przygotować, że z mężem będzie coraz gorzej – obwieścili lekarze.

Żona niemal codziennie pojawiała się w szpitalu. Za każdym razem dawała mężowi do podpisu kolejne czeki. Z jego kont znikały pieniądze. Oczywiście Katarzyna sukcesywnie regulowała rachunki za pobyt w szpitalu, ale pieniędzy na swoje konta przelała o wiele więcej. Łącznie w tym okresie wypłaciła ponad 3 miliony złotych.

< 1 2 3 4>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]