Dzień, w którym Marek B. postanowił napaść na sklep, z pewnością nie będzie przez niego zaliczany do najbardziej udanych. Mężczyzna uzbrojony w pistolet-zabawkę pewnym krokiem wszedł do lokalu i zażądał od sprzedawczyni pieniędzy.

Kobieta łatwo się nie poddała. Kiedy rabuś próbował wynieść kasę fiskalną, zaczęła się z nim szarpać. W końcu mężczyzna zrezygnował z rabunku i uciekł. Ponieważ kilka miesięcy wcześniej stracił prawo jazdy, poruszał się pieszo wzdłuż torów kolejowych, kierując się w stronę Lublina. Nie przewidział, że policja łatwo wpadnie na jego trop, ponieważ spadł śnieg i jego ślady były wyraźnie widoczne. Po siedmiokilometrowym marszu funkcjonariusze odnaleźli zmęczonego 27-latka na przystanku autobusowym. Początkowo próbował zaprzeczać, że chciał okraść sklep, ale po przedstawieniu mu nagrań z monitoringu przyznał się do wszystkiego. Mężczyzna może spędzić za kratkami nawet 12 lat.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze