Kierowcy zatrzymani pod wpływem alkoholu mają wiele do powiedzenia. Zazwyczaj są to zapewnienia, że do ust nie wzięli ani kropli alkoholu. Skąd zatem promile w wydychanym powietrzu? Rano płukali zęby płynem z alkoholem, a w trakcie jazdy skosztowali kilka cukierków z likierem. Ale czy takie tłumaczenie ma sens?

Na temat cukierków z alkoholem albo odświeżających płynów do ust krąży już wiele mitów. No właśnie – mitów! Tak jak zimna kąpiel nie zredukuje promili w naszej krwi, tak jedzenie jabłek w trakcie jazdy samochodem nie spowoduje, że w naszym organizmie pojawi się alkohol. Owszem, śladowe jego ilości mogą się pojawić, ale jest jeden warunek… Musielibyśmy zjeść na raz co najmniej 20 kilogramów jabłek, a wówczas w reakcji z sokami trawiennymi, mogłyby one zacząć fermentować.

A czy wiesz, że zdarzają się sytuacje, kiedy u trzeźwego kierowcy można wykryć alkohol? Zapytasz jak to możliwe? Chociażby użycie odświeżacza do ust czy zjedzenie wiśni w likierze może nieco sfałszować wynik badania alkomatem. Jeśli poddamy się badaniu natychmiast po zjedzeniu np. 5 cukierków z alkoholem, urządzenie może wykazać nawet 0,31 promila. Alkohol w wydychanym powietrzu może być także po zapaleniu papierosa. Co ważne: w powtórzonym po 15 minutach badaniu, wynik będzie wynosił 0,0. Skąd takie przekłamanie? W jamie ustnej osadza się tak zwany alkohol resztkowy, który po niedługim czasie znika.

Co prawda nie ma przepisu, który zobowiązywałby funkcjonariusza do badania kierowcy dopiero 15 minut od momentu zatrzymania, jednak mundurowi przed badaniem alkotestem pytają kierowcę, czy kilka minut wcześniej nie pił, nie jadł lub nie palił tytoniu. Warto zastanowić się nad odpowiedzią…

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze