Znalazł Tomka po dwóch dniach w akademiku. Pieniędzy, jakie wziął od matki już nie miał i znów był w stanie uniemożliwiającym normalny kontakt. Zawiózł go do kliniki, a sam pojechał zabrać jego rzeczy z mieszkania i rozmówić się z właścicielką kawalerki. Przy okazji dowiedział się, że za tę melinę, mieszczącą się na dziewiątym piętrze obskurnego wieżowca i od lat nie remontowaną, jego wredny brat płacił tylko czterysta złotych, a nie tysiąc. Resztę tego, co mu dawał i co wyłudzał od matki szło na amfę i marychę…

Tym razem Tomek również wyszedł z kliniki na własne żądanie. Po jej opuszczeniu przepadł jak kamień w wodę.

 

* * *

Artur wiedział, że nie może go szukać w nieskończoność. Już i tak aby ratować Tomka wykorzystał cały urlop. A Tomkowi już chyba na niczym nie zależało, bo nie zaliczył letniego semestru i skreślono go z listy studentów. Artur zastanawiał się, czy o zaginięciu brata nie poinformować policji, ale właściwie nie było ku temu żadnych podstaw, bo Tomek pojawiał się czasem u mamy. Chociaż już wiedziała, że Tomek jest narkomanem i musi się leczyć, matka nadal miała słabość do młodszego syna. Pozwalała mu się wykąpać, karmiła go i dawała mu trochę pieniędzy, a dzwoniła do Artura dopiero wtedy, gdy Tomek już znikał i nie było wiadomo gdzie go szukać.

– Mamo, w ten sposób mu nie pomożemy! Te pieniądze to idą przecież na narkotyki! Daj mi słowo, że tego więcej nie zrobisz! – błagał Artur, ale matka nie miała serca odmówić Tomkowi.

– Tak, ja do ciebie zadzwonię, a ty go wsadzisz do domu wariatów! – powiedziała kiedyś.

Nie pomagały perswazje. Matka w sprawie Tomka była po prostu głucha na wszystkie argumenty. A że nie dawała mu tyle pieniędzy, ile potrzebował, wyniósł z mieszkania matki do lombardu jej ślubną obrączkę, pierścionek i łańcuszek. Co gorsza, okradł też kolegę z akademika, który wycofał doniesienie na policji dopiero po tym, jak Artur z własnej kieszeni zrekompensował mu poniesioną stratę.

To było jakieś błędne koło i Arturowi wydawało się, że niedługo zwariuje od ciągłych rozmyślań o Tomku i o tym, co jego brat może jeszcze „zmajstrować”. No i doczekał się najgorszego. Był przerażony, gdy Tomek zadzwonił aby go poinformować, że jest w areszcie. Czegoś takiego nie spodziewał się w najgorszych snach…

Rozmawiali zaledwie minutę, albo niewiele dłużej, bo Tomek miał prawo wykonać po aresztowaniu zaledwie jeden krótki telefon. Artur dowiedział się jedynie, że bratu grozi kilka lat więzienia za napad rabunkowy.

 

Czas na rozmyślanie

Ukochany brat upadł tak nisko, że próbował na tyłach supermarketu wyrwać starszej kobiecie torebkę. Kobieta jednak nie była tak niedołężna, jak sądził i szarpiąc się z nią przewrócił ją na schody, a ona złamała sobie rękę. To była bardzo obciążająca okoliczność.

Mimo wszystko Artur wynajął bratu adwokata, a gdy dostał czteroletni wyrok zaczął regularnie odwiedzać go w więzieniu. Początkowo nie zamierzał tego robić i cieszył się nawet, że w więzieniu brat będzie miał nareszcie przymusowy odwyk, od którego nie uda mu się wymigać. Ale po dwóch miesiącach pomyślał sobie, że jego brat ma tylko jego i matkę. Powinien mieć w oparcie w rodzinie i wierzyć, że jeszcze może zmienić swoje życie.

Gdy Artur pojechał odwiedzić Tomka po raz pierwszy miał łzy w oczach. W więziennym ubraniu, jeszcze chudszy i bardziej blady Tomek wyglądał tak żałośnie, że na jego widok serce się krajało. Rzucili się sobie w ramiona i Artur długo ściskał chude plecy Tomka.

– Czego ci potrzeba? – spytał zaraz, chociaż postanowił sobie, że koniec z rozpieszczaniem brata.

– Cieszę się, że przyjechałeś. Dobry z ciebie brat. Nie to, co ja… – Tomek miał łzy w oczach.

– Będę przyjeżdżać do ciebie co miesiąc.

– No, to wiesz… Przydałby mi się laptop.

– Po co ci laptop?

– Wiesz, chciałbym wrócić na studia. Łatwiej się mi będzie uczyć i robić notatki.

– Wcale mi na tym nie zależy, by ci było łatwiej. Łatwiej, to ty już miałeś! Mogę ci przywieźć kilka brulionów i długopisów, jeśli ci są potrzebne notatki. A jeśli po wyjściu chcesz studiować, to będziesz musiał studiować zaocznie, bo ja już nie zamierzam wspierać cię finansowo – oświadczył Artur.

Tomek przytaknął i gorliwie zapewnił brata, że i bez tego jest jego dłużnikiem. Ale o tym, czy jego obietnice są szczere Artur W. będzie się mógł przekonać dopiero wówczas, gdy jego marnotrawny brat wyjdzie na wolność.

 

Gabriel Michałowski

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze