Był czwartek 1 lutego 2018 roku, gdy za plecami 34-letniego Krzysztofa Z. zamknęła się brama zakładu karnego w P., niewielkim, 10-tysięcznym mieście. Średniego wzrostu i dość drobnej postury mężczyzna zapiął kurtkę i naciągnął na głowę kaptur.

Nie dlatego, że było mu zimno, w końcu termometr wskazywał 8 stopni Celsjusza. Zanosiło się jednak na deszcz i wiało nieprzyjemnie.

Do rodzinnego miasta miał niespełna godzinę autobusem. W sam raz, by po raz ostatni przemyśleć plan. To, co zamierzał zrobić, nie było skomplikowane. Zresztą starannie się do tego przygotował. W ostatnich tygodniach rozważał różne scenariusze, brał też pod uwagę wymiar ewentualnej kary.

Wiedział, że wpadka jest więcej niż prawdopodobna.

W końcu zakład w P. nie był jego pierwszym, wcześniejszy wyrok odsiedział w więzieniu w J. To dlatego poprosił Agnieszkę, by sprawdziła mu najpierw w internecie, co grozi za przestępstwo z artykułu 158 Kodeksu karnego.

„Art. 158 § 1. Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 (ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – dop. red.) lub w art. 157 § 1 (naruszenie czynności narządu ciała lub inny niż w art. 156 rozstrój zdrowia – dop. red.), podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

  • 2. Jeżeli następstwem bójki lub pobicia jest ciężki uszczerbek na zdrowiu człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
  • 3. Jeżeli następstwem bójki lub pobicia jest śmierć człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.

Na zrealizowanie planu dał sobie 102 godziny. Wystarczająco dużo. Raz jeszcze spojrzał na bramę i szary budynek więzienia. Nie wykluczał powrotu. Tu też miał niezałatwioną sprawę. Najpierw musi jednak dotrzeć do K. i porozmawiać z Agnieszką. Zbyt długo z tym zwlekał. Znali się już tyle lat. Podobała mu się. Była ładna, miła i zawsze mógł liczyć na jej pomoc.

 

Awantura o „papierek”

Wynajął pokój w hostelu w centrum miasta. Zapłacił za dwie osoby na dwie doby. Zaprosił do siebie Agnieszkę. Rozmawiali całą noc. Nie wspominał, że ma konkretny plan. O tym, że zabił człowieka, dowiedziała się z mediów. A że wcześniej pytał o paragraf 158 kk? To oczywiście było dziwne, ale im mniej wiedziała, tym lepiej sypiała.

– Krzysiek mówił, że chce normalnie żyć, że nie chce już wracać do więzienia. I że będzie szukał pracy – zezna podczas późniejszej rozprawy w sądzie.

Zaproponował nawet Agnieszce, by zostali parą. Odmówiła. Nie kochała go. To prawda, pomagała mu, ale przecież nie z miłości, a z dobroci serca. Lubiła go, może nawet trochę było go jej żal. W końcu odsiadywał karę za kradzież sprzętu na budowie. Wpadł na gorącym uczynku, to musiało być dla niego upokarzające. Kradzież to nie zabójstwo. Każdy może popełnić błąd.

Tej nocy się pokłócili. Krzysiek był rozczarowany jej odmową.

Zareagował złością. Gdy wyszła, szybko się jednak pozbierał. Nie miał czasu na sentymenty. Musiał wykonać zadanie. Specjalnie na tę okazję kupił nawet koszulkę z napisem „Śmierć konfidentom”.

Tak wystrojony, 3 lutego, około godziny 15 wsiadł do autobusu i pojechał na jedno z osiedli w K., gdzie w wieżowcu dwupokojowe mieszkanie zajmował 38-letni Piotr S. Jak mówili później sąsiedzi: „Człowiek spokojny, choć ze skłonnością do alkoholu”. Zresztą okolica też jest spokojna, niejeden szuka tu mieszkania. To typowe blokowisko z lat 80. XX wieku ze sporą ilością zieleni, boiskami i placami zabaw. Przy ulicy znajduje się szkoła podstawowa, prywatna szkoła wyższa, kilka sklepów, poczta, apteka, przychodnia. Patologii – jak podkreślają sąsiedzi – tu nie ma, sami porządni ludzie mieszkają.

Drzwi do mieszkania otworzyła Krzyśkowi Emilija, jak się później okazało 43-letnia Litwinka, która od ponad 20 lat mieszka w Polsce, od grudnia 2017 roku kątem u Piotrka. Mężczyzna oddał jej nawet większy pokój, gdzie zatrzymała się razem z Markiem, a sam zamieszkał w mniejszym.

W zamian kobieta pomagała Piotrkowi w prowadzeniu domu, czasem coś ugotowała.

Jeśli oczywiście była trzeźwa, bo dni – jej i Markowi – mijały raczej na piciu taniego wina i piwa. Tragicznego popołudnia w mieszkaniu był jeszcze jeden mężczyzna – Rafał. Pił razem z Emiliją, jej przyjacielem i Piotrkiem. Przysiadł się do nich także Krzysiek.

Atmosfera przy stole od początku była napięta, Krzysiek nie ukrywał, że ma do żal Piotrka. Zarzucał mu, że ten wydał jego i jeszcze jednego znajomego policji. Sprawa dotyczyła posiadania i handlu narkotykami. Od jej zakończenia minęło już trochę czasu.

Krzysztof: – Chciałem się dowiedzieć, dlaczego kiedyś pomówił mnie w sprawie o narkotyki. Pytałem, dlaczego powiedział, że rozprowadzałem zakazane substancje i je u mnie widział. Odpowiedział, że to policja go do tego zmusiła, strasząc aresztem.

W pewnym momencie Krzysiek wstał od stołu i zaczął nerwowo przeszukiwać rzeczy Piotrka.

– Znalazł jakiś papierek, dokument, który miał świadczyć o tym, że Piotrek „wydał” tego znajomego. Potem się zaczęło – zeznawała Emilija.

Kobieta na rozprawę do sądu przyjechała w eskorcie policji.

Niedługo po zbrodni Litwinka trafiła do aresztu za udział w kradzieży. Przed sądem twierdziła, że Krzysztof Z. nakłaniał ją do składania fałszywych zeznań i groził jej, jeśli nie powie tego, co on chce.

Marek: – Krzysiek zawołał Piotrka, zaczęli się kłócić. To znaczy Krzysiek bił, Piotrek się nie bronił. Piotrek zeznał coś nie tak na policji. Krzysiek uderzał go w głowę i kopał w żebra. Bił go też tłuczkiem do mięsa i pokrywą do pufy. Pokrzywdzony się przed nim tłumaczył.

Jak zakończyła się ta historia czytaj w najnowszym „Detektywie – Wydanie Specjalne” 2/2020.

Ciekawe i intrygujące tematy kryminalne znajdziesz  w najnowszym kwartalniku „Detektyw Wydanie Specjalne” nr 2/2020 w sprzedaży od 2 czerwca 2020 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze