Miała być następną Marylin. Z Monroe łączył ją kolor włosów, uroda i to coś, co sprawia, że mężczyźni na ich widok natychmiast są gotowi rozwieść się ze swoimi żonami. I jeszcze coś. Obie o wiele za wcześnie wylądowały na tym samym cmentarzu.

Dorothy Hoogstraten nie miała szczególnych ambicji. Po maturze może krótkie szkolenie, posada sekretarki, jakiś miły facet u boku. Bawiła się myślą o karierze poetki, w notatniku zapisywała czasem parę wersów, ale chyba nawet ona nie brała tego na poważnie. Na razie weekendami dorabiała w lokalnej Dairy Queen, sieciówce z koktajlami o tysiącu kalorii. „Świetne miejsce dla mnie”, myślała kwaśno, bo sama czuła się jak królowa nabiału. Dwa lata temu jej piersi zamieniły się w dwie majestatyczne półkule, które trudno było ukryć nawet pod najbardziej workowatym swetrem. Dalej miała twarz uroczej ośmiolatki – wielkie zdziwione oczy, pełne usta, zadarty nosek, ale o sobie myślała raczej: „za wysoka, za duże dłonie, oby tylko nie przytyć”. Chłopcy raczej ją krępowali. Był jeden taki na początku liceum, ale ostatnio nic. Nie do końca wiedziała, jak się zachować, gdy czuła na sobie wzrok klientów. A jeden z nich patrzył na nią szczególnie bezczelnie…

Poznaj dalsze losy Dorothy Hoogstraten i sięgnij po najnowszy numer „Detektywa – Wydanie specjalne” nr 4/2018 w sprzedaży od 4 grudnia 2018, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze