Wiesław J. odbywał wieloletnią karę pozbawienia wolności m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym. Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem zachodniopomorskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej.

Policjanci z CBŚP z Zarządu w Szczecinie współpracując z prokuratorami z Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zapobiegli wymuszeniu rozbójniczemu, którego ofiarą miał paść szczeciński biznesmen.

Z ustaleń śledztwa wynika, że pokrzywdzony może nie być jedynym poszkodowanym. Sprawcy zastraszali swoje ofiary, grożąc pobiciem, a nawet ciężkim uszkodzeniem ciała, jeżeli nie zostaną spełnione ich żądania, tj. przekazania od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Wszystko wskazuje na to, że w sprawę może być zamieszany Wiesław J. ps. Picek. Mężczyzna od dawna jest znany policjantom, ponieważ odpowiadał już wcześniej za udział w zorganizowanych strukturach przestępczych, działających jeszcze w latach 90. Członkowie tej grupy byli wyjątkowo bezwzględni i brutalni wobec swoich ofiar.

Podejrzewany mężczyzna opuścił zakład karny w lutym 2019 roku. Trafił tam m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, obrót narkotykami, czerpanie zysku z cudzego nierządu oraz nakłanianie do zabójstwa. Za te przestępstwa odbywał karę pozbawienia wolności przez blisko 23 lata.

Na wolności nie spędził nawet pół roku, ponieważ w ostatnich dniach został zatrzymany przez policjantów z CBŚP z Zarządu w Szczecinie. Tego samego dnia zatrzymano też drugiego mężczyznę podejrzany o usiłowanie wymuszenia rozbójniczego. Śledczy zarzucają Wiesławowi J. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz dokonanie i usiłowanie dwóch wymuszeń rozbójniczych.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd tymczasowo aresztował podejrzanych na 3 miesiące. Warto przypomnieć, że zgodnie z kodeksem karnym za wymuszenia rozbójnicze grozić może kara pozbawienia wolności nawet do 10 lat.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze