Kiedy „Pruszków” upatrzył sobie warszawski klub Dekadent wysłał tam Adama D., syna „Wańki” (Leszka D.), który zjawił się w klubie bardzo elegancko ubrany. Wzbudzał zaufanie. Po kilku miesiącach zaproponował właścicielom swoje udziały w klubie. Jednak sprawę skomplikowały pewne wydarzenia…

W tym czasie w Dekadencie coraz częściej gościli już liderzy „Pruszkowa”. Latem 1996 roku w jednej z sal klubu odbywał się bankiet „Pruszkowa”, a w drugiej dziennikarzy „Teleexpressu” (niczego nieświadomych). Czas i wypity alkohol spowodowały, że towarzystwo wymieszało się, niektórzy z fotoreporterów postanowili to uwiecznić… W ten sposób wybuchł skandal.

 

„Pruszków” załatwiał w klubie różne interesy. Przybywali tam inkasenci z reklamówkami wypchanymi gotówką. Pieniądze pochodziły m.in. od właścicieli automatów do gier. Za siłowe przejęcie Dekadenta w 1996 roku został skazany osiem lat później Leszek D. „Wańka”. Wyrok zapadł, mimo iż właściciel klubu oświadczył przed stołecznym Sądem Rejonowym, że nikt mu nie groził. Zdaniem prokuratury, „Wańka” wraz ze wspólnikami zastraszał właściciela i zmuszał biznesmenów do zrzeczenia się udziałów w spółce. Właściciel Dekadenta twierdził, że udziały zostały sprzedane w zamian za umorzenie długów.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze