Charles Wells był najzwyklejszym w świecie oszustem. Do Monte Carlo przyjechał w 1891 roku z dwoma tysiącami franków w kieszeni, które wcale do niego nie należały. Na jego kapitał złożyli się ludzie, którzy uwierzyli, że Wells jest wynalazcą, a wsparcie go przyniesie inwestorom krociowe zyski.

Wells zaczął wygrywać, gdy tylko zasiadł do gry. Grał systemem, którego używał w swoim czasie Casanova i który nazwano strategią Martingale. System polegał na podbijaniu stawki, gdy ponosi się straty i choć taki sposób gry rzadko gwarantował wygraną, to jednak Wellsowi sprzyjało szczęście. Już w pierwszym dniu rozbił bank w kasynie, ale wtedy jeszcze nie wzbudził większej sensacji. Zapanowała ona dopiero, gdy Wells rozbił bank po raz drugi. Wtedy na sali rozpętało się istne piekło. Szef krupierów Bertolli wspominał później, że inni gracze tłumnie „zaczęli gromadzić się przy stole Anglika i każdy chciał obstawiać dokładnie te same liczby, co on. Po angielsku, niemiecku, francusku, włosku, hindusku i kurdyjsku tak wrzeszczeli na krupierów, że trzeba było ograniczyć liczbę graczy przy tym stole”.

Nazajutrz wieść o wygranej Wellsa lotem błyskawicy rozniosła się po okolicy i już o trzeciej po południu sala zapełniła się obserwatorami, wśród których były ponoć nawet koronowane głowy. Anglik znowu zaczął wygrywać i kiedy w końcu postanowił zakończyć grę, okazało się, że w trzy dni wygrał ponad milion franków.

Gdy Wells wrócił do Anglii, ludzie witali go niemal jak bohatera. Fred Gilbert napisał piosenkę „O człowieku, który rozbił bank w Monte Carlo”. Grano ją zawsze, gdy Wells pojawiał się w jakimś lokalu.

Szczęściarz był na ustach wszystkich i skrzętnie to wykorzystywał. Hulał całymi nocami, a w tym czasie zarząd kasyna w Monte Carlo głowił się, jak przygotować się na jego powrót. Bo to, że Wells wróci, było więcej niż pewne. Póki co zatrudniono detektywa, który miał ustalić, jakim systemem posługiwał się on w grze.

Wells wrócił do Monte Carlo po roku hulaszczego i próżniaczego życia. Nadal podawał się za wynalazcę. Na pokładzie luksusowego jachtu The Palais Royal „testował” swój „oszczędny” silnik do parowców. Spore grono ludzi uwierzyło, że jego motor przyniesie krociowe zyski.

Wells nie przyjechał do Monte Carlo sam. Towarzyszyła mu metresa Joan Burns. Wiernie kibicowała mu podczas gry, ale na niewiele się to zdało. Tym razem Wells przegrywał i w ciągu krótkiego czasu stracił nie tylko swoje pieniądze, ale też i kapitały, które wyłudził od inwestorów. Kasyno w Monte Carlo opuścił z pustymi kieszeniami, a krótko potem został aresztowany w Hawrze. Po deportacji do Anglii stanął przed sądem i został skazany na osiem lat więzienia.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze