Stalking, to bez wątpienia problem znanych ludzi, co potwierdzają takie głośne zdarzenia, jak zastrzelenie Johna Lennona, czy tragedia, do której doszło w naszym kraju – zabójstwo Miss Polski, Agnieszki Kotlarskiej. Wielu z nas pamięta tę tragiczną historię i jej główną bohaterkę.

Dziewczyna w 1991 roku zdobyła koronę najpiękniejszej Polki, niedługo później została Miss International. Od tego czasu była jedną z ulubionych modelek najpopularniejszych światowych projektantów. Oszałamiająca kariera, jaką robiła za granicą, nie przeszkodziła jej w założeniu rodziny. Pod koniec 1993 roku została matką. Niedługo później wróciła do pracy.

W lipcu 1996 roku miała lecieć na sesję zdjęciową ze Stanów Zjednoczonych do Paryża. W ostatniej chwili odwołała lot.

Tymczasem okazało się, że samolot, gdzie miała zarezerwowane miejsce, rozbił się tuż po starcie. Niedługo później przyleciała do męża i córki do Wrocławia. Pewnego dnia, kiedy rodzina razem wychodziła z domu, podszedł do nich mężczyzna. Wyciągnął nóż. Między mężem Agnieszki, a nieznajomym wywiązała się walka. Kobieta stanęła w obronie ukochanego, co przepłaciła życiem…

Jerzy L., który tamtego dnia pojawił się pod domem Agnieszki Kotlarskiej był jej „wiernym” psychofanem. Od dawna ją prześladował, wydzwaniał, pisał listy. Twierdził, że nie przyszedł, aby zabić. Chciał tylko porozmawiać… Czy na takie spotkanie przychodzi się z nożem?

Tragedia, jaka rozegrała się we Wrocławiu w sierpniu 1996 roku, była początkiem nowej ery w naszym kraju. Okazało się, że wielbiciel nie zawsze jest niegroźnym szaleńcem. Natomiast policyjne doniesienia pokazują, że ofiarami dręczycieli coraz częściej są tzw. zwykli ludzie.

Anna Pacuła

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze