Tatuowanie stało się popularne w polskich więzieniach w latach 50. oraz 60. XX wieku. Motywacją było zaznaczenie swojej pozycji w hierarchii oraz przynależności do danej grupy przestępczej. Oczywiście, wykonywanie tatuaży za kratami było i jest zabronione.

Skazani jednak specjalnie się tym nie przejmują, konstruują tzw. kolki – urządzenie do tatuowania zrobione np. z rurki od długopisu, silniczka od magnetofonu i igły. Niezbędny tusz „produkują” np. z gumowej spalonej podeszwy buta (kolor czarny), wkładu do długopisu (niebiesko-szary) czy skruszonej cegły (czerwony).

Osadzeni nie ponoszą konsekwencji identyfikacji z podkulturą, natomiast odpowiadają dyscyplinarnie za nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów – twierdzi kpt. Krzysztof Więtczak z ZK we Włocławku.

Każdy zakład karny oraz poprawczy ma swój herb, zazwyczaj tatuowany na piersi lub na ręku.

Ozdabiając się takimi symbolami osadzony informuje, gdzie siedział. O tym, jaką profesją przestępczą się trudni, informują inne znaki. Wykonywane są najczęściej na prawej dłoni, między kciukiem a palcem wskazującym – np. strzałka – złodziej kieszonkowy, klucz przekreślony krzyżykiem – włamywacz.

Co istotne, w tatuowaniu ważny jest nie tylko motyw, ale również umiejscowienie malunku. Zwykła kropka znaczy wiele, np. na prawej dłoni między kciukiem a palcem wskazującym – wskazuje fach złodziejski. Jednak umiejscowiona za uchem oznacza cwela (osobnika stojącego najniżej w hierarchii, potępianego, pogardzanego; ten tatuaż często wykonywany jest siłą). Na nosie stawia się ją kapusiowi. Grypsujący będzie ją miał w okolicy lewego oka (przy prawym – oznacza alfonsa, a na powiekach – dyskretnego osobnika). Natomiast poniżej wargi zrobią ją gotowi do świadczenia usług miłości francuskiej.

Tajemny więzienny szyfr dla laika może być nie lada wyzwaniem.

Róża z pąkami nie oznacza zdeklarowanego florysty, tylko człowieka, który w ten sposób informuje, że cierpi na choroby weneryczne (osadzeni często „ozdabiają” się różami, aby uchronić się przed gwałtem).

Motylek nie jest oznaką miłośnika przyrody, a może świadczyć o… I tutaj też zależy, gdzie ów motylek jest umiejscowiony. Na ręce – oznaczają osobę artystycznie uzdolnioną i idealną do wykonywania tatuaży, na stopie – bezszelestnego włamywacza, a na klatce piersiowej – pensjonariusza warszawskiego więzienia na Mokotowie. Zmylić mogą także łzy tatuowane w okolicach oka. Pierwsza myśl – oznaczają mazgaja. Tymczasem jest to wyraz tęsknoty za życiem na wolności, a jednocześnie deklaracja, że prawdziwy mężczyzna za wolnością nie płacze. Jeśli są dwie łzy (jedna pod drugą) uzyskujemy informację, że posiadacz takiego tatuażu wraża skruchę za popełnione czyny. Nie pozostawia natomiast wątpliwości, że czaszka z piszczelami wytatuowana w okolicach krtani nie znaczy nic miłego – to morderca.

     Wachlarz więziennych tatuaży jest bardzo szeroki.

Jednak najpopularniejsze jest tatuowanie kropek na palcu, oznaczających lata odsiadki, gdzie jedna kropka oznacza jeden rok. Bywa, że osadzeni „malują” sobie stopnie wojskowe na barkach, np. po pięciu latach odsiadki można „awansować” na majora.

Dużym wzięciem cieszą się także wizerunki smoków i tygrysów (świadczących o mocnym charakterze). Znak węża jest jasnym komunikatem – to symbol zemsty (jeśli gad ma koronę, albo jest owinięty wokół sztyletu – to informacja, że zemsta została już dokonana). Popularne są także napisy (np. „Tylko Bóg może mnie osądzić”, „Dotrzymuję umów”), bądź pierwsze litery wyrazów – tworzące „życiowe motto”, np. KTM (kocham tylko małolaty), KTK (kocham tylko kurtyzany), PSM (pamiętaj słowa matki), PSO (pamiętaj słowa ojca), czy wyjątkowo popularne HWDP (ch… w d… policji).

Wzięciem cieszą też symbole o charakterze erotycznym.

Mimo iż sukcesywnie zmienia się podejście do więziennego tatuowania, nie zmieniło się jedno: ci, którzy decydują się na ten krok, nie mogą tatuować sobie znaku, który ich nie charakteryzuje. Jeśli złamią to żelazne prawo, czeka ich usuwanie malunku przy pomocy pilnika, pumeksu, albo kwasu z baterii. Najczęściej dzieje się to pod przymusem, ale są też osoby, które robią to dobrowolnie. Znikają prowokacyjne napisy, w pierwszej kolejności z widocznych miejsc. Zwłaszcza na wolności takie malunki nie są potrzebne. Innych rozwiązaniem jest też przerabianie tatuaży nabytych za kratami w artystyczne dzieła sztuki.

W ZSRR, w pierwszych latach po II wojnie światowej, więźniowie tatuowali sobie na piersiach wizerunek Józefa Stalina. Mieli nadzieję, że żołnierze z plutonu egzekucyjnego nie odważą się strzelać do wodza.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze