Jakiś czas temu zastanawialiśmy się nad legalnością nagrywania drugiej osoby bez jej wiedzy. Pisaliśmy o tym w kontekście podejrzenia zdrady małżeńskiej. Odpowiedź na to pytanie nie była jednak do końca jasna. Tym razem bliżej przyjrzymy się kwestii przeglądania i czytania cudzej korespondencji. Jak wygląda to w świetle prawa?

Wyobraź sobie taką sytuację: podejrzewasz swojego partnera/partnerkę o zdradę. Aby mu ją udowodnić potrzebujesz jednak dowodów. Wpadasz na pomysł jak je zdobyć. Włamujesz się na jego skrzynkę mailową i przechwytujesz pikantną korespondencję. Mało tego, chcesz posłużyć się nią w sądzie. Tutaj powinna jednak zapalić Ci się czerwona lampka. Czy oby na pewno nie popełniłeś przestępstwa przeglądając cudzą korespondencję?

Według prawa, osoba, która uzyskuje dostęp do informacji poprzez otwarcie zamkniętego pisma, podłączenie się do sieci telekomunikacyjnej czy też przełamanie zabezpieczenia, podlega karze grzywny, karze ograniczenia czy nawet pozbawienia wolności do 2 lat.

To, co musimy sobie uświadomić na samym początku to fakt, że każdy człowiek ma prawo do prywatności, a ochrona tajemnicy zalicza się do jednego z najważniejszych praw, jakie posiadamy. Docierając bezprawnie do informacji, które nie są dla nas przeznaczone, dopuszczamy się czynu zabronionego, nazywanego bezprawnym uzyskaniem informacji.

Co najważniejsze, karane będzie nie tylko włamanie się na skrzynkę mailową, ale także bezprawne podejrzenie hasła dostępu i późniejsze go wykorzystanie.

 

Jeśli zaś niewierny partner nieopatrznie zostawi otwartą korespondencję czy nie wyloguje się z poczty, a Ty wykorzystasz chwilę by zapoznać się z jej zawartością, wówczas działanie takie nie będzie nosiło znamion przestępstwa.

 

Anna Rychlewicz

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze