Oto sobotnia noc, 23 października 1976 roku. Carl Denaro spotyka się z kolegami w  ulubionym barze Taxipio Grill w Bronxie. Zabawa trwa, mijają godziny. Wreszcie w barze pojawia się Rosemary Keenan. Carl zostawia stolik kolegów i wciska się w miejsce przy barze, obok najbardziej interesującej dziewczyny poznanej na plażach.

W tym samym czasie Dawid Berkowitz przeżywa męki w mieszkaniu w Yonkers. Wydaje mu się, że ściany schodzą się i zamykają nad jego głową. Słyszy wycie psa. Wsłuchuje się: tak, to jest ten demon! Jest to demon o imieniu Krwawa Bestia. Tuż przed pierwszą w nocy Dawid przestaje walczyć ze sobą. Poddaje się nakazowi sił wyższych, nad którymi już nie posiada kontroli. Chwyta rewolwer kaliber 44, przytula do piersi i cieszy się z jego ukrytej mocy. Wciska broń za pasek spodni i upewnia się, czy kurtka dżinsowa wystarczająco ją maskuje. I oto jest już w swoim Fordzie Galaxie, niczym w wozie bojowym przedzierającym się przez ulice Bronxu w kierunku jednego z mostów, wiodących do dzielnicy Queens. W labiryncie ulic miejskiej dżungli wypatruje celu. Nie jest to łatwe, lecz czy jakakolwiek z bitew w historii zaliczała się do łatwych? Polowanie trwa. Wreszcie, tuż po drugiej nad ranem, na skrzyżowaniu 159. ulicy i 33. alei czerwone światło zmusza go do zwolnienia tempa. Przed nim wspaniały, zaskakujący cel – czerwony Volkswagen, a w nim para młodych ludzi. Chłopak ma długie włosy, w stylu późnych hippisów.

Byli to Carl Denaro i Rosemary Keenan. Październikowej nocy odnaleźli się przy barze Taxcipio Grill, rozmawiali, tańczyli i zamawiali drinki aż do drugiej trzydzieści nad ranem. Wszystko mogło się powtórzyć jeszcze nie raz. Mieli przed sobą całą przyszłość, gdy dziewczyna  z przerażeniem popatrzyła na zegarek. Mój ojciec bardzo nie lubi, gdy o tak późnej porze wracam do domu bez obstawy – zmartwiła się Rosemary. – Musisz wiedzieć, że jest detektywem. Już dwadzieścia lat pracuje w formacjach policyjnych Nowego Jorku. Nie przejmuj się, mam tu swój samochód.

Mieli do pokonania zaledwie osiem przecznic. Rosemary kierowała Volkswagenem. Z samego tylko nawyku, narzuconego przez ojca-detektywa, obserwowała drogę. W lusterku wstecznym widziała Forda Galaxie, jadącego za nimi od czerwonego światła na ostatnim skrzyżowaniu, dzielącym ich od domu. Samochód zniknął, jakby wtopił się w rząd pojazdów, wykorzystujących każde wolne miejsce do zaparkowania. Jeszcze parę słów, jeszcze trzeba się pożegnać. Carl zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Nie znali się jeszcze wystarczająco dobrze. Żadnych pocałunków ani przytulania.

Chłopak nie miał pojęcia, że morderca widzi to wszystko inaczej. Dawid Berkowitz słyszał rozkazy swych demonów i nie wdawał się w żadne sentymentalne szczegóły. Dla niego para młodych szczęśliwych ludzi stanowiła cel wyznaczony do zniszczenia.

Tadeusz Wójciak

Jesteś ciekaw jaki jest ciąg dalszy tej mrocznej historii? Już jutro zaprezentujemy drugą część tekstu o Davidzie Berkowitzu, seryjnym mordercy znanym jako „Syn Sama”. Nie przegap!

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze