Smutkiem na twarzy i nieufnością do otoczenia Diane pokrywała swój wewnętrzny dramat wynikający z poniżenia przeżywanego niemal co noc. Poczynając od jedenastego roku życia była zmuszana do przyjmowania wizyt ojca w swej sypialni. Naczelnik poczty nie posunął się nigdy do najdotkliwszej formy molestowania, wypracował jednak cały program zachowań zastępczych, wykazujących małej Diane jak strasznie być kobietą. Czasem zawoził ją na pustynię i kazał zdejmować bluzkę i bieliznę, by następnie wgapiać się w nią i zapominać o świecie. Bywał tak tym pochłonięty, że podczas jednej z wypraw nie usłyszał nadjeżdżającego wozu patrolowego policji stanowej. Diane nigdy nie potrafiła ustalić, jakim cudem uniknął aresztowania.

Gdy w kilka lat później za Diane zaczęły się uganiać tabuny chłopaków, ojciec usunął się w cień, by od święta odgrywać rolę troskliwego rodzica. Diane wchodziła w dorosłość jako długonoga, wysoka blondynka z dużymi oczami. Świadoma swych powabów, szybko nauczyła się kręcić biodrami i kusząco uśmiechać, powodując zamieszanie w kręgu szkolnych rówieśników. W rezultacie przy jej boku natychmiast pojawił się Steven Downs, najprzystojniejszy chłopak w okolicy, podobnie jak Diane – z porządnej baptystowskiej rodziny.

Diane potraktowała jego obecność jako jedyną szansę wydostania się spod domowej tyranii. Steven zapowiadał się jako odpowiedni, a przy tym atrakcyjny mężczyzna. Przykład matki utwierdził ją w przekonaniu, że kobieta za wszelką cenę musi mieć przy sobie mężczyznę. Ten chłopak był więc dla niej pomostem do wolności nawet wówczas, gdy po dyplomie rozdzieliły ich odmienne plany. Steven zaciągnął się do marynarki; Diane poszła do baptystowskiego college’u na Zachodnim Wybrzeżu, ze specjalizacją – studia nad Biblią, z zamiarem zostania misjonarzem. Po roku oboje wrócili w rodzinne strony. Steven nie potrafił wytrzymać bez Diane, zaś ją wyrzucili z college’u, „za rozwiązłość”. Tak mocno zaimponowała jej własna atrakcyjność, że zachwiała podstawami solidnej baptystowskiej instytucji. Z kolejnym studentem robiła to podobno za kościelnym ołtarzem, dokonując profanacji miejsca związanego z jej przyszłym zawodem.

Doświadczenia z college’u nie pozostały bez wpływu na dalsze postępowanie Diane. Gdy tylko skończyła osiemnaście lat, przestała wracać na noc. Skończyło się na wyprawie ojca uzbrojonego w strzelbę do mieszkania wynajmowanego przez Stevena. Trzymając go na muszce, naczelnik poczty nie dawał szansy wyboru: albo ślub, albo zostawienie Diane w spokoju. Ślub wzięli 13 listopada 1973 roku, po czym Steven niemal od zaraz zaczął potwierdzać swój nierozerwalny związek z „podłym” męskim światem. Dwa tygodnie po ślubie pojechał na randkę z dziewczyną, prosząc Diane o uprasowanie spodni. Wrócił o trzeciej nad ranem tłumacząc się awarią samochodu i długą pracą przy naprawie. Na jego jasnych spodniach nie było jednak ani śladu smaru. Takie powroty powtarzały się coraz częściej. Diane zrozumiała, że trzeba się nauczyć życia w samotności.

 

Zapaść i osaczenie

Od Stevena nie było już jednak ucieczki, bo w rok po ślubie jako pierwsza przyszła na świat Christie, a w niecałe dwa lata później kolejne maleństwo o imionach Cheryl Lyn. Młoda matka szybko zrozumiała jeszcze jedną prostą prawdę o życiu: podobnie jak kobieta powinna mieć przy sobie mężczyznę, tak również dzieci nie mogą wychowywać się bez ojca.

Tak było zawsze w jej rodzinie, jednak Steven stanowił zaprzeczenie najprostszych definicji męża i ojca. Wszystkie siły świata skupiły się nad jego osobą w tym jednym tylko celu, by zniweczyć jego wątłe próby pełnienia roli głowy rodziny. Steve – bo tak go wszyscy zwali – był bez wątpienia doskonałym reproduktorem, młody o pięknej twarzy i budowie, przyciągał wzrok płci przeciwnej. Wiecznie był zajęty spełnianiem swego powołania w łóżkach coraz to nowych kobiet, rzadko kiedy znajdował czas dla swej rodziny, a także na szukanie stałej pracy. Trudno znosił narzekania wiecznie niezadowolonej Diane oraz nocne popłakiwania dzieci. Po narodzeniu pierwszej córeczki przeszła mu koło nosa życiowa szansa na zarobienie miliona dolarów: poparzył twarz przy naprawianiu samochodu akurat po podpisaniu wstępnego kontraktu na reklamę wyrobów kompanii Gillette. Na jego miejsce zatrudniono innego młodzieńca o wybitnie męskim obliczu i ostrym owłosieniu. Po tej porażce każdą inną propozycję zwykłej pracy przyjmował jak obelgę, skupiając swe talenty na nielegalnych przekrętach.

Szczęście jakoś nigdy nie zagościło pod dachem coraz to nowych miejsc, gdzie Steve i Diane próbowali scementować swe życie rodzinne. Gdy napięcia między nimi przyjmowały dramatyczny obrót, gdy  dochodziło do niekończących się kłótni i rękoczynów, Diane zabierała dziewczynki i uciekała do matki lub dalszych krewnych, obiecując sobie natychmiastowe wystąpienie o rozwód. Łącznie uciekała aż sześć razy, co Steve traktował jako oczekiwany podarunek od losu i wykorzystywał wolność do nowych zaliczeń. Ciągnęło ich jednak do siebie i wystarczała drobna skrucha ze strony męża, a Diane powracała w otchłań osobistego piekła. Jako jeden z warunków małżeńskiej odnowy postanowili nie mieć już kolejnych dzieci.

< 1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]