Niechętnie zeznawała kolejna kobieta z listy podbojów jurnego detektywa: studentka dorabiająca jako recepcjonistka w hotelu. Roger Hunter poznał ją prowadząc śledztwo w sprawie gościa regulującego rachunki skradzionymi kartami kredytowymi. Dziewczyna szybko uległa przystojnemu, uroczemu, świetnie opalonemu policjantowi, narażając się na wysłuchiwanie w łóżku jego historii o małżeńskiej katordze. Hunter opowiadał: żona cierpi na bulimię i obsesję samobójczą. Nie chce mieć dzieci, co pozbawia go nadziei na założenie rodziny. Dawał dziewczynie jednoznacznie do zrozumienia, że byłby szczęśliwy gdyby urodziła mu dziecko. Zaszła więc w ciążę, lecz poroniła. Ich rozstanie nastąpiło w naturalny sposób, gdy dziewczyna skończyła studia i wyjechała z Denton.

Odnaleziona po śmierci Michelle przez policję wystawiła byłemu kochankowi taką opinię: „Roger od początku okazał się mężczyzną skłonnym kontrolować mój każdy krok. Bez jego zezwolenia nie mogłam wypić drinka czy zapalić. Nakazał, bym zerwała z przyjaciółmi. Narzucił mi nowy sposób ubierania się, by dopasować mój styl do jego koncepcji „kobiety z klasą”. Obdarzał mnie odzieżą i biżuterią według swoich gustów, niekoniecznie moich upodobań. Zawsze był czujny, gdy nabierałam trochę wagi. Wymuszał na mnie intensywne ćwiczenia w klubie fitness, by dopasować moją sylwetkę do jego ideału”.

W lipcu 1998 roku do haremu detektywa Huntera dołączyła studentka uniwersytetu, odbywająca praktykę w jego komisariacie. Jej pojawienie się wywołało w nim tak silne pożądanie, że nie omieszkał ostrzec kolegów, by nie przeszkadzali mu w polowaniu. Odczekał miesiąc i zaprosił ją na kolację połączoną z nocą w hotelu, rozpoczynającą trzyletnie intensywne współżycie seksualne.

Już na samym początku zwierzył się jej ze swych wszystkich przygód erotycznych, przed i po ślubie z Michelle. Z dumą opowiadał, że w hotelowym pokoju przyjmował niekiedy trzy kolejne kobiety w jeden wieczór, co dawało mu zastrzyk energii po nudzie małżeńskiego pożycia. Grał przed dziewczyną romantycznego kochanka, pisząc do niej listy i wiersze miłosne, a nawet śpiewając dla niej ballady po hiszpańsku.

W zamian kontrolował jej życie. Wymagał totalnej lojalności i posłuszeństwa. Zabronił kontaktów z kolegami ze studiów i komisariatu. Chciał wiedzieć o jej każdym kroku ostrzegając, że jako policjant szybko dowie się o najmniejszej próbie sprzeniewierzenia. Wtajemniczał ją w wymyślone, straszne i dziwne szczegóły z życia małżeńskiego. Michelle ma białaczkę, cierpi na obsesję samobójczą, raz nawet podjęła próbę, a on się teraz zastanawia, czy jej wreszcie tego nie ułatwić. On pragnie mieć dziecko, lecz ona nie może zajść w ciążę, a na dodatek nienawidzi dzieci. Michelle jest ubezpieczona na milion dolarów, a ponieważ już wkrótce umrze na białaczkę, on będzie naprawdę bogaty, bo w ten sposób odziedziczy również pieniądze uzyskane w spadku po jej ojcu.

Jak we wszystkich poprzednich związkach, detektyw Hunter zapłodnił również tę studentkę. Czasem kładł głowę na jej brzuchu i czule rozmawiał z embrionem. Wkrótce jednak doszli do wspólnej decyzji w sprawie aborcji. Był rok 2001. W polu widzenia pojawiła się ostatnia, piąta kobieta – detektyw z tego samego komisariatu. To właśnie jej obecność w życiu Rogera Huntera doprowadziła do tragicznego końca.

 

Wyjątkowy szczęściarz

Roger Hunter był nie tylko narcyzem, ale również hedonistą. W dążeniu do totalnego szczęścia, uzyskiwanego na podłożu chorobliwego egoizmu, nigdy nie liczył się z konsekwencjami zdrady małżeńskiej oraz lawirowania pomiędzy tak wieloma kobietami. Był dumny, że on potrafi to robić, podczas gdy koledzy z komisariatu  tkwią przy jednej kobiecie. Nie ukrywał więc licznych przygód, przechwalając się zarówno swoimi podbojami, jak i udanym związkiem małżeńskim.

 

Był przecież szczęśliwym małżonkiem. – Nie natrafiłam nawet na najmniejszy dowód, że był mężem nieszczęśliwym, co ewentualnie mogło go wypędzać z domu i podsuwać rozpustne pomysły – stwierdza reporterka Tracy Fields. – On był wyjątkowym szczęściarzem. Posiadał przecież wszystko, czego chciał. A pragnął być mężczyzną żonatym, władającym stuprocentowo lojalną żoną, przy tym zamożną, zapewniającą mu odpowiednio wysoki poziom życia. Taką kobietą była właśnie Michelle, nie tylko piękna i finansowo niezależna, lecz mająca na dodatek spadek po ojcu i matkę zawsze gotową do dzielenia się z córką i zięciem swoim wysokim kontem. Roger Hunter  pragnął jeszcze jednego: nieograniczonej wolności osobistej po to, by mieć te wszystkie kobiety.

Ten mężczyzna uwielbiał swój materialny stan posiadania. Był współwłaścicielem domostwa wartości pół miliona dolarów. Zadziwiające: wraz ze śmiercią Michelle ten już uprzednio luksusowy styl życia byłego policjanta polepszył się jeszcze bardziej. Jako wdowiec stał się posiadaczem miliona dolarów z jej ubezpieczenia na życie. Wkrótce był znowu mężczyzną żonatym. Z kobietą-detektywem spotykał się jeszcze w jakiś czas po śmierci żony, lecz to nie z nią się ożenił.

Jego nową żoną została piękna agentka handlu nieruchomościami. Stali się szybko partnerami we własnej firmie. Nie stracił cenionego miejsca zamieszkania. Nadal mieszkał w swoim domu, tym razem z nową żoną oraz z tą samą co poprzednio teściową, matką zmarłej Michelle, która nigdy nie straciła do niego zaufania.

Swe poparcie dla byłego zięcia wyraża ona do dziś tak otwarcie i żarliwie, że ludzie obserwujący bieg wydarzeń podejrzewają Huntera o jeszcze jeden potajemny związek: tym razem ze swą byłą teściową.

< 1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze