Auto podjeżdżało pod luksusowe hotele. Kobiety wchodziły do holu i rozrzucały tam materiały reklamowe. Tymczasem właścicielka agencji towarzyskiej określała w fakturach usługi seksualne jako eventy integracyjne.

 Karolina jako szefowa wymagała tylko jednego – przykładania się do pracy tak, aby facet chciał wrócić. Ale to było też w interesie samych dziewczyn. Kiedy klient za usługę płacił gotówką, pieniądze odbierała dziewczyna. Odliczała swoją wypłatę, pozostałą kwotę zanosiła do baru. Barmanka wydawała też drinki. Ceny alkoholu zawierały bardzo wysoką prowizję. Jeżeli klient zażyczył sobie butelkę szampana (jego cena w barze wynosiła 2 tys. zł), obsługująca go kobieta miała z tego połowę po odliczeniu detalicznej (niskiej, bo z marketu) ceny. Ilość sprzedawanego alkoholu była zapisana na specjalnych kartkach z imieniem, nazwiskiem i podpisem prostytutki. Po każdym rozliczeniu taki kwit niszczono na oczach zainteresowanej dziewczyny. Robiła to barmanka jako osoba zaufana Karoliny P., a podgląd na sytuację – dzięki zainstalowanym kamerom – miał ochroniarz.

 O kulisach funkcjonowania agencji towarzyskiej przeczytasz w najnowszym „Detektywie – Wydanie Specjalne”. Znajdziesz tam także więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych.  

„Detektyw – Wydanie Specjalne” nr 3/2018 pt. „Kasa, forsa, szmal” w sprzedaży od 28 sierpnia 2018 roku, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze