Do 14 lat więzienia, podwyższył Sąd Apelacyjny wyrok dla bossa gangu ożarowskiego Piotr S. ps. „Sajur”.

Sąd uznał, że kara 11 lat odsiadki orzeczona przez sąd niższej instancji jest zbyt łagodna i podniósł ja o trzy lata. Boss czeka teraz na rozpoczęcie nowego procesu, w którym odpowie m.in. za usiłowanie zabójstwa oraz zlecenie zastrzelenia jednego z konkurentów. Zlecenie, które zostało skwapliwie wykonane.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie oznacza, że prawomocnie zakończył się pierwszy proces, w którym Piotr S. ps. „Sajur” odpowiadał za szefowanie grupie ożarowskiej. Osądzenie bossa jego kamratów zajęło w sumie 11 lat. Z czego aż siedem trwało postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

– Oskarżeni stosowali wszystkie sztuczki dozwolone przez prawo, aby proces trwał jak najdłużej. Do tego dochodziły nagłe choroby podsądnych czy regularne wnioski o wyłączenie prokuratora lub sędziego – opowiada jeden z warszawskich śledczych.

 

***
Gang rozpracował m.in. prok. Włodzimierz Burkacki z warszawskich „pezetów”, który przekonał jednego z członków bandy do współpracy. Za sprawą tego świadka koronnego w 2008 r. uderzono w grupę Piotra S. Udało się wówczas zatrzymać wszystkie ważne persony „Ożarowa”, w tym „Sajura” i jego wiernych zastępców: Pawła N. ps. Nowas, Sławomira S. ps. Sobol i Piotra S. ps. Skiba.

Rok później 23 członków gangu, w tym wyżej wymieniona czwórka, zostało oskarżonych o popełnienie 207 czynów.

W tym o kierowanie lub udział w gangu, handel narkotykami, rozboje czy m.in. uprowadzenia.

W czasie procesu część oskarżonych doszła do wniosku, że poddadzą się dobrowolnie karze, bo dzięki temu m.in. szybciej odzyskają wolność. Pertraktacje w tej sprawie z prokuraturą zostały jednak przerwane.

Dlaczego? – „Ożarowskim” zakomunikowano, że nikt nie może się „zdepekować”. Wybranie takiego wariantu będzie zaś uznane za zdradę. I 10 członków grupy jednomyślnie zmieniło zdanie – mówi śledczy z „pezetów”.

W grudniu 2016 r. Sąd Okręgowy skazał Piotra S. na 11 lat więzienia. Jego najbliżsi współpracownicy i zastępcy usłyszeli następujące wyroki: Paweł N. ps. Nowas – 9 lat więzienia, a Sławomir S. ps. „Sobol” i Piotr S. ps. „Skiba” po 8 lat więzienia.

– Bardzo mi się podobało uzasadnienie sędzi Aliny Sobczak-Barańskiej, która w interesujący sposób uzasadniała, dlaczego uznała oskarżonych za winnych. Jestem zadowolony z tego rozstrzygnięcia – mówił wtedy tvp.info prok. Włodzimierz Burkacki, naczelnik Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Prokurator Burkacki nie dożył prawomocnego rozstrzygnięcia w sprawie gangu ożarowskiego. Zmarł na raka 11 listopada 2017 r.

 

***

Piotr S. ma opinię jednego z najmocniejszych ludzi „na mieście”, czyli podziemiu kryminalnym stolicy. W lutym 1998 r. przeszedł do historii polskiej policji jako pierwszy polski przestępca zatrzymany w operacji kontrolowanego zakupu narkotyków.

Funkcjonariusze udający Polaków z niemieckimi paszportami kupili od gangstera i jego kompanów 3 kg amfetaminy.

Za kilogram białego proszku mieli zapłacić prawie 5 tys. dolarów.

Narkotyki przyniosła „przykrywkowcom” kurierka. Została zatrzymana. Przy wejściu do hotelu zatrzymano Piotra S. i jego kompanów. Boss trafił na siedem lat do więzienia. Gdy wyszedł na wolność, stanął na czele grupy ożarowskiej.

Piotr S., po początkowym pechu z surowym wyrokiem, miał szczęście do swoich procesów. Przed kilku laty odpowiadał za udział w gangu mokotowskim, podżeganie do zabójstwa mokotowskiego przestępcy, handel narkotykami, pomoc w ukrywaniu bossa gangu mokotowskiego, a także za… posiadanie nielegalnego oprogramowania.

Najpoważniejsze zarzuty przed sądem upadły. Uznano go za winnego niepowiadomienia o planowaniu zabójstwa, pomocy w ukrywaniu ściganego przestępcy oraz posiadania nielegalnego oprogramowania. I skazano na trzy lata więzienia.

 

***

Na początku marca tego roku portal tvp.info ujawnił, że stołeczne „pezety” oskarżyły Piotra S. m.in.: o usiłowanie zabójstwa w 1994 r., zlecenie morderstwa w 2004 r. oraz podżeganie do zabójstwa w 2005 r.

Pierwszą ofiarą gangstera miał być jego wspólnik przy kradzieżach samochodów i napadach – 16-letni wówczas Krzysztof M. ps. „Fama”. 26 sierpnia 1994 r. „Sajur”, „Fama” wraz z jeszcze jednym mężczyzną przyjechali pod wał przeciwpowodziowy w okolicach Wilanowa. Według śledczych, w pewnym momencie „Sajur” wydobył nóż i z całej siły wbił go w klatkę piersiową „Famy”.

Cios był tak silny, że ostrze się złamało.

Widząc, że kompan nie zginął od razu, Piotr S. miał próbować dobić rannego i kawałkiem ostrza przejechał po szyi. Po całej długości. Dookoła głowy. Gangster zostawił na wpół martwą ofiarę i uciekł z miejsca zbrodni. Jednak „Fama” cudem przeżył.

Śledczy ustalili, że boss „Ożarowa” chciał zakończyć „sprawę” i w 2005 r. nakłaniał jednego z gangsterów do zabicia śmiertelnego wroga. Do zamachu jednak nie doszło.

Prokuratura oskarżyła „Sajura”, także o zlecenie zabójstwa Mariusza C. ps. „Student”, który robił zawrotną karierę w gangsterskim biznesie. „Student” został zwabiony na działkę w okolicach Warszawy, gdzie czekał na niego niejaki „Baton”. Pod pretekstem wyjazdu „na robotę”, „Baton” pojechał z Mariuszem C. w okolice Pułtuska. Tam w lesie znaleziono później spalonego nissana ze zwłokami „Studenta”. Siedział za kierownicą. Wiadomo, że zabójca strzelił mu w tył głowy.

Piotr S. nigdy nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu przestępstw. Twierdzi nawet, że nigdy nie miał żadnego pseudonimu.

 

***
„Ożarów” pojawił się na mapie polskiego półświatka już w latach 80. za sprawą jego charyzmatycznego lidera Andrzeja Kolikowskiego ps. „Pershing”. Grupa z podwarszawskiego Ożarowa zaczynała od włamań do sklepów i rozbojów, by w latach 90. zająć się napadami na hurtownie i transporty z przemycanym spirytusem.

Gang szybko rósł w siłę i w pierwszej połowie lat 90. połączył się z gangiem pruszkowskim.

W ramach jednej grupy, „ożarowscy” cieszyli się dużą autonomią, ale musieli oddawać część zysków do wspólnej kasy „Pruszkowa”. Jednak już pod koniec dekady doszło do rozdziału grupy ożarowskiej od silniejszego sojusznika.

W nowe stulecie gang wszedł mocno przetrzebiony i podzielony na kilka odłamów. Ograniczył się do utrzymania wpływów w części Warszawy. Przed kilku laty gang ożarowski przeniósł część swoich interesów do woj. lubelskiego, głównie do stolicy regionu. Bandyci stworzyli sieć handlarzy i przemytników narkotyków, uruchomili nawet kilka własnych laboratoriów amfetaminowych.

Gang ożarowski współpracował także z półświatkiem na Dolnym Śląsku i Pomorzu. W Warszawie robił interesy z grupą mokotowską, która obecnie powoli odzyskuje swoje wpływy.

Od kilku lat, mimo uwięzienia większości osób z kierownictwa grupy, „Ożarów” jest uważany za wiodący gang w stołecznym podziemiu kryminalnym. Specjalizuje się w dystrybucji amfetaminy produkowanej w laboratoriach gangu lub przez „niezależnych chemików”.

Źródło: www.tvp.info.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze