W ramach pokuty za swoje czyny, nie mają tam łatwego życia. W cyklu o najdziwniejszych i najgorszych więzieniach świata przedstawiamy „Czarnego delfina”…

Zakład JUK-25/6 to więzienie popularnie określanie „Czarnym delfinem”. Nazwę zawdzięcza rzeźbie, którą zrobili i umieścili przy wejściu sami osadzeni. Jest to miejsce przeznaczone dla szczególnie niebezpiecznych przestępców – terrorystów, seryjnych morderców i… kanibali, skazanych na karę dożywocia (od 1996 roku w Rosji nie wykonuje się kary śmierci). „Czarny delfin” może pomieścić nawet do tysiąca więźniów. Obecnie przebywa tam około 700 osób. Jeśli chcielibyśmy pokusić się o statystyki, wyszłoby, że na jednego skazanego przypada 5 morderstw…

 

Całość kompleksu składa się z trzech trzypiętrowych bloków. Wewnątrz poszczególnych cel znajdują się oddzielne klatki. Cele są bardzo często przeszukiwane, pomimo stałego nadzoru kamer. Przed każdą z nich, co 15 minut, pojawiają się strażnicy.

Wszyscy osadzeni noszą takie same uniformy – czarne z trzema białymi paskami. Cele opuszczają zgięci w pół (tylko w taki sposób poruszają się poza celą) i obowiązkowo zakuci w kajdanki. Zawsze towarzyszy im trzech strażników i pies. Kiedy skazańcy przechodzą między budynkami zakrywa się im oczy, aby nie mogli zorientować się w terenie. W ciągu doby mogą spacerować – nie dłużej, niż półtorej godziny – w specjalnych klatkach (nie ma tam spacerniaka). Ich cela w tym czasie jest dokładnie przeszukiwana. Strażnicy sprawdzają, czy nie ma tam niedozwolonych przedmiotów, ani czy nie dzieje się coś, co mogłoby doprowadzić do ucieczki np. poluzowane kraty. W „Czarnym delfinie” nie ma stołówki. Posiłki, głównie zupa i chleb, podawane są bezpośrednio do celi.

Ucieczka z tego więzienia nie jest możliwa, przynajmniej dotąd jeszcze nikomu się to nie udało. Jednak więźniowie nie tracą nadziei na odzyskanie wolności, ponieważ po odsiedzeniu 25 lat i nienagannym sprawowaniu, mogą wnioskować o przedterminowe zwolnienie. Szanse na to są jednak niewielkie, chociażby dlatego, że za murami „Czarnego delfina” bardzo często wybuchają epidemie zakaźnych chorób, które zbierają śmiertelne żniwo…

 

W więzieniu tym odsiaduje wyrok znany zwyrodnialec, kanibal – Władimir Nikołajew. Mężczyzna bardzo chętnie opowiada przed kamerami, jak to się stało, że zjadł ludzkie mięso. Uśmiecha się też na wspomnienie, że poczęstował nim rodzinę kolegi (która przyrządziła z niego farsz do pierogów), opowiadając, że to mięso z kangura.

Anna Pacuła

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze