Zabójstwa popełnione w latach 90-tych. Chodzi m.in. o zamordowanie Piotra i Alicji Jaroszewiczów. Krakowski sąd zdecydował w poniedziałek, że proces obu mężczyzn w sprawie porwań rozpocznie się 16 grudnia. Grozi im do 15 lat więzienia.

To pokłosie tego, że śledczy zakończyli wątek śledztwa dotyczący porwania 10-letniego Kamila, którego Bogusław K. uprowadził sprzed szkoły w centrum Krakowa dla okupu i przetrzymywał kilka dni od 18 do stycznia 2017 r. Wypuścił go na wolność, gdy rodzice chłopaka zapłacili 100 tys. euro okupu.

Na trop sprawcy udało się wpaść dopiero po 11 miesiącach, bo znakomicie się kamuflował i zacierał ślady przestępstwa.

W drewnianej skrzyni pięć dni trzymał porwanego Kamila. Przed laty Bogusław K. odsiedział 7 lat więzienia za udział w innym porwaniu w Krakowie i wzięcie okupu.

Po wpadce porywacza, gdy policyjni technicy zaczęli analizować zawartość rzeczy ze skrzyni odkryto w niej przedmioty należące do porwanego przed laty biznesmena Zbigniewa P. Kiedyś milioner, a pod koniec życia stateczny pan o siwych włosach.

Gdy w 2013 r. przepadł bez śladu, Zbigniew P. miał 76 lat.

Biznesmen został wytypowany przez porywacza jako ofiara przestępstwa, bo jeździł drogim audi.

Był też w 2003 r. na 44. pozycji na liście najbogatszych Polaków. Na początku miał firmę produkującą kryształy. Później założył fermę drobiu. W latach 80. zajął się przemysłem tytoniowym. Zaczynał od produkcji filtrów papierosowych dla Krakowskich Zakładów Tytoniowych.

Potem otworzył fabrykę papierosów.Był współwłaścicielem 24,4 proc. firmy tytoniowej House of Prince Poland SA w Jaworniku koło Myślenic.

Bogusław z Dariuszem S. uprowadził go 23 czerwca 2013 r. i od rodziny domagał się 500 tys zł okupu, choć wiedział, że Zbigniew P. zmarł po uprowadzeniu. Z czasem Bogusław K. zaprzestał kontaktowania się z rodziną porwanego.

Śledztwo w sprawie porwania umorzono na kilka lat.

– W obu przypadkach, z uwagi na sposób przetrzymywania porwanych osób, czyli dziecka i biznesmena przyjęto, iż doszło do uprowadzenia połączonego ze szczególnym udręczeniem – mówi Janusz Hnatko, rzecznik krakowskiej prokuratury.

W krakowskim śledztwie Dariusz S. poszedł na współpracę z policją i ujawnił, że z dawnym kolegą Marcinem B. i jego szwagrem Robertem S. brali udział w 1992 r. w zabójstwie Jaroszewiczów w Aninie pod Warszawą. Całej trójce postawiono takie zarzuty.

Śledczy analizują też, czy zabili starsze małżeństwo w nocy z 18 na 19 stycznia 1991 r. w Gdyni oraz próbowali zabić 45-letniego mężczyznę 12 stycznia 1993 r. w Izabelinie. Te wątki mają być zakończone aktem oskarżenia do końca br.

www.gazetakrakowska.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze