Nieznani sprawcy porwali małą Nicole, pięcioletnią córeczkę bogatego bankiera Messnera, gdy wraz z nianią przed południem spacerowała w parku. Telefonicznie zażądali pół miliona euro okupu, informując jednocześnie, że następnego dnia rano, również telefonicznie, przekażą dyspozycje o sposobie i miejscu przekazania okupu.

Jednocześnie zagrozili, że w razie niespełnienia żądania mała Nicole zginie… Ojciec dziecka natychmiast powiadomił policję. Śledztwo przejął komisarz Blanchard i w pierwszej kolejności zarządził podsłuch telefonu domowego Messnera oraz wszystkich telefonów komórkowych, którymi posługiwał się on sam i jego żona.

Na podstawie billingów, policja ustaliła nie tylko dzielnicę Paryża ale nawet ulicę o nazwie Rue de la Liberte, na której logował się anonimowy telefon porywaczy. Jednak kidnaperzy przechytrzyli śledczych i zatelefonowali do Messnera dwie godziny po pierwszym telefonie z żądaniem dostarczenia okupu jeszcze tej samej nocy.

Zrozpaczona matka porwanej dziewczynki wymusiła na mężu spełnienie żądań porywaczy i niepowiadamianie policji. Reklamówkę z pieniędzmi pan Messner miał wrzucić dokładnie o północy do kosza na śmieci, usytuowanego przy wejściu do hali odlotów na paryskim lotnisku Orly. Pan Messner zapłacił okup i dopiero wtedy powiadomił komisarza Blancharda o swym postępowaniu.

Niecałą godzinę później mała Nicole została znaleziona przez policyjny patrol  w pobliżu ulicy Rue de la Liberte, o czym powiadomił paryską centralę policji oficer dyżurny komisariatu w Savigny-sur Orge. W tym czasie funkcjonariusze precyzyjnie ustalili adres kamienicy, z której dzwonili porywacze. Ulicą tą okazała się właśnie… Rue de la Liberte. Dzięki temu komisarz Blanchard wraz z antyterrorystami mógł wkroczyć do wytypowanego mieszkania tuż po uwolnieniu Nicole. Mimo gwałtownych zaprzeczeń właścicielki mieszkania, komisarz Blanchard był przekonany, że jest na dobrym tropie. Policjant przeszukał starannie cały lokal. W sypialni dostrzegł jednak coś, co mogłoby świadczyć o pobycie tu wcześniej małej dziewczynki (rys.1). Właścicielka domu zdecydowanie wszystkiemu zaprzeczała.

Następnego dnia komisarz Blanchard przybył do tego mieszkania z małą Nicole. Sądził, że dziewczynka rozpozna miejsce uwięzienia. Niestety, Nicole jeszcze przestraszona, nic nie pamiętała. W mieszkaniu na żadnym sprzęcie, meblu, drzwiach, także w łazience ani na klamkach nie ujawniono odcisków palców dziewczynki. Jednak doświadczony policjant ze względu na pewną poszlakę upewnił się, że tu właśnie więziono małą.

 

Jaka to poszlaka?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na następnej stronie

 

 

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze