12 sierpnia 2016 roku, do komisariatu policji w Toruniu zgłosiła się roztrzęsiona matka z 13-letnim synem. Tłumaczyła, że Błażeja zaatakował „jakiś zboczeniec”.

Wskazywała na zaczerwienienia na szyi, twarzy, rękach i brzuchu dziecka. Zaczęła krzyczeć: „Zróbcie coś!”. Matkę z dzieckiem zaprowadzono do tzw. bezpiecznego pokoju przesłuchań, gdzie do funkcjonariusza dyżurnego dołączyła policjantka.

 Kontakt z chłopcem był utrudniony. Z relacji matki wynikało, że godzinę wcześniej  nastolatek przybiegł do domu zapłakany. Nie był w stanie wykrztusić z siebie słowa. W końcu naciskany przez nią opowiedział historię, która go spotkała. Twierdził początkowo, że został napadnięty przez – jak to określił – „starszego pana”. Bronił się jednak przed opowiadaniem szczegółów ataku.

Chłopca natychmiast objęto opieką psychologiczną. Trafił do szpitala miejskiego, w którym lekarze przeprowadzili obdukcję. To, co rodzice (ojciec przybył do szpitala, wyrwawszy się z pracy) usłyszeli z ust lekarza, przeraziło ich. Badanie wykazało, że dziecko padło ofiarą gwałtu analnego. Usłyszawszy to, kobieta w szoku osunęła się na podłogę.

Jak doszło do tego dramatu? Odpowiedź znajdziesz w lipcowym „Detektywie”.

Ten i inne tematy kryminalne poruszamy w najnowszym wydaniu „Detektywa” nr 7/2020 w sprzedaży od 16 czerwca 2020 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze