Duchy kojarzą się z opuszczonymi miejscami, albo takimi, w których doszło do dramatycznych wydarzeń. Tymczasem w Szczecinie zjawa osiedliła się w uczelni, której budynek został zbudowany na przełomie 1935 i 1936 roku.

Przeznaczono go na koszary niemieckiego Wehrmachtu i stacjonował w nim Piąty Pułk Piechoty Szczecin. Budynek nie należał do kompleksu tzw. Nowych Koszar. Oficjalne otwarcie i poświęcenie wszystkich obiektów miało miejsce 5 października 1936 roku.

Po II wojnie światowej stacjonował tam 101 Batalion Inżynieryjno-Saperski radzieckiej Armii Czerwonej. Po Szczecinie krążyły plotki, że nazywane kazamatami koszarowe piwnice, naznaczone są śmiercią. Mówi się, że torturowano w nich, a nawet mordowano „niewygodne” osoby. Ciała zakopywano na pobliskim poligonie oraz na dawnym cmentarzu żołnierzy francuskich, zamordowanych i zmarłych w obozie jenieckim.

W 1995 roku budynek przejęła jedna ze szczecińskich uczelni. Pracownicy i studenci niechętnie dzielą się swoimi doświadczeniami w obcowaniu z tajemniczymi zjawiskami. Może wstydzą się lub niedowierzają? Okazuje się jednak, że niepokoją ich dźwięki dochodzące z ostatniego piętra i strychu. Stukot, przesuwające się meble, kaszel, rozmowy… Na belkach stropowych wyryte zostały dziwne znaki. Bywa, że alarmy same się włączają, podobnie jak odkręcają krany. Niektórzy widywali także męską postać przemierzającą korytarze, a w czytelni słyszeli szelest przewracanych kartek, mimo że sala była  pusta.

Ostatnio tajemnicze odgłosy przestały niepokoić. Być może pomogły zabiegi uwalniające złą energię, jakie odprawiła na strychu jedna z pracownic uczelni.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze