Zamek Królewski w Poznaniu, wzniesiony przez Przemysława II, to najstarsza zachowana rezydencja królewska w Polsce. Jego budowa rozpoczęła się przed 1290 rokiem, lecz kilka lat później tragiczna śmierć władcy na jakiś czas przerwała prace. Nad dalszą realizacją czuwali księcia głogowscy. Dzięki nim i Kazimierzowi Wielkiemu wszystkie prace ukończono przed 1337 rokiem. W tamtych czasach była to największa świecka budowla.

Jaką historię skrywają te średniowieczne mury? Zamek w Poznaniu, jak każdy porządny zamek w Polsce, ma swojego ducha, a nawet dwa! Jednym jest zjawa księżnej Ludgardy, żony Przemysława II. Legenda głosi, że kobieta została zamordowana właśnie w poznańskim zamku. Jedni twierdzą, że zabił ją mąż, inni – że nie uczynił tego osobiście, ale wydał „stosowny” rozkaz. Motywem zbrodni miała być bezpłodność małżonki. Przemysław miał ambitne plany zjednoczenia rozbitych ziem polskich, a do szczęścia brakowało mu tylko męskiego potomka, dziedzica rodu.

Niedługo po śmierci kobiety w zamku zaczęły dziać się dziwne rzeczy: nocą na murach pojawiał się cień Ludgardy, odzianej w białą, powłóczystą szatę. Podobno pod murami zamku widywano także cień rycerza w czarnej zbroi i na czarnym koniu. Owym „czarnym rycerzem” miał być nijaki Dobiesław z rodu Zarembów, który za życia nosił czarną zbroję. Legenda głosi, że kochał się w Ludgardzie. Niektórzy ponoć widzieli go w katedrze w czasie żałobnego nabożeństwa po śmierci księżnej. Stał skryty za filarem i wpatrywał się w trumnę.

Przemysław II zmarł tragicznie w 1296 roku w Rogoźnie. Podania ludowe głoszą, że była to kara za zamordowanie żony. Kolejnym dowodem na klątwę, jaka miała na nim zaciążyć, jest fakt, że mimo posiadania jeszcze dwóch żon i usilnych starań, nigdy nie doczekał się męskiego potomka.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze