Młody dentysta Bart Corbin pragnął szybko osiągnąć zamierzone cele bez oglądania się wstecz. Wydarzenia na kampusie uczelni w Auguście pozostały białą plamą nie tylko dla jego najbliższych. On sam starał się wymazać je z pamięci. Konsekwentnie unikał wspomnień i nigdy nie wracał do lat studenckich. Nikt z jego najbliższych nie słyszał o tragedii Dolly Hearn. Bart wymazał swą przeszłość tak starannie, że jego żona nie miała najmniejszego pojęcia o swoich poprzedniczkach, a tym bardziej o tragicznej śmierci jednej z nich.

Uniknięcie kary za śmierć Dolly Hearn tylko utwierdziło Barta w poczuciu swej wyjątkowości. Uwierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę. Zaczął domagać się szczególnego traktowania i oczekiwać hołdów oraz przywilejów związanych z wyjątkowym zawodem, jaki dzięki wyrzeczeniom na studiach mógł wreszcie uprawiać. Uważał, że z samego faktu bycia nie tylko mężczyzną przystojnym, a w dodatku dentystą, powinno się brać wyjątkowe pasmo powodzenia osobistego i niekłamanych sukcesów życiowych. Pieniądze, wielkie pieniądze. Wręcz ogromna fortuna, zagwarantowana posiadaniem rzeszy lojalnych pacjentów. Bezgraniczna miłość i oddanie ze strony kobiet, a zwłaszcza żony, nie tylko pięknej i w niego zapatrzonej, ale wspierającej go w codziennym trudzie zarabiania pieniędzy i bezkrytycznie szczęśliwej z samego tylko powodu jego istnienia. Życie przyniosło jednak same niespodzianki i zaskoczenia całkowicie niepasujące do ułożonego starannie programu.

Już niemal od początku kariery zawodowej wyraźnie wyszło na jaw, że Bart Corbin jest dentystą jeśli nie całkowicie złym, to co najmniej nieudolnym.

Do zaplanowanego sukcesu zabrakło mu cierpliwości i empatii w stosunku do ludzi, którym przez osiem godzin dziennie trzeba zaglądać do jamy ustnej, by uśmierzać ból, leczyć zęby i poprawiać samopoczucie. Doktor Corbin zamiast pozyskiwać, odstraszał pacjentów. Wszędzie tam, gdzie próbował ustawić swoją praktykę dał się poznać z chamskiego traktowania personelu i opryskliwości wobec pacjentów. Najtrafniej rozpracowywały  go dzieci, chyba tylko samym instynktem wyczuwając zagrożenie i uciekając z płaczem z fotela. Z dorosłymi doktor Corbin miał konflikty wymagające interwencji izby lekarskiej. Pewnej pacjentce tak nieudolnie zainstalował koronki przednich zębów, że zakończyło się trudnym do zatamowania krwotokiem, dokończeniem roboty przez innego dentysty oraz długotrwałą kłótnią o zwrot kilku tysięcy dolarów z góry wypłaconego honorarium.

Doktor Bart Corbin źle traktował personel pomocniczy. Potrafił wrzeszczeć na asystentki tak głośno, że słyszano go na ulicy. Wymiana personelu zdarzała się często i regularnie. Przy nim do końca pozostała jedynie Liz, ale ona nie musiała pracować przy jego boku, bo prowadziła mu księgowość i dostarczała regularnej posługi seksualnej.

Pod koniec pierwszej dekady nieprzerwanej kariery zawodowej było już jasne, że doktor Bart Corbin nie tylko nie wzbogaci się na tej profesji, ale z trudem zarabia na utrzymanie rodziny oraz przyjętego z rozpędu stylu życia charakterystycznego dla lekarzy.  Jego zarobki ledwie wystarczały na utrzymanie gabinetu, kredytu na wystawny dom, kilka samochodów oraz innych zachcianek, bez których nie potrafi żyć przeciętny przedstawiciel tej profesji. Dochodziło do nieprzyjemnych konfliktów z bankami. Raz poszło nawet o niespłacane w terminie raty za narzędzia dentystyczne. Broniąc się przed wierzycielami, doktor Corbin przepisał swój stan posiadania na żonę.

 

Czas potwierdził, że również i to okazało się niefortunną decyzją. W ósmym roku małżeństwa i po odchowaniu dwóch synków, Jennifer Corbin boleśnie odczuła samotność w swym małżeństwie z Bartem. Jej cierpienia musiały być wyjątkowo dotkliwe, skoro w swej desperacji nawiązała przez internet dziwaczny związek uczuciowy.

Jennifer nie zdawała sobie sprawy, że igra ze śmiercią. Chęcią ułożenia sobie życia na nowo i żądaniem rozwodu przypieczętowała ostatecznie swój straszny los. Nie mogła przecież przewidzieć, że Bart Corbin nie pozostawi przy życiu kobiety próbującej się od niego uwolnić.

 

Podwójne uderzenie

Do świąt Bożego Narodzenia 2004 roku brakowało zaledwie dwóch dni, gdy przeszłość upomniała się o Barta Corbina. Przewieziony do aresztu w Auguście, mieście jego burzliwego romansu z Dolly, nie potrafił z początku zrozumieć jak to się stało, że niedawna śmierć Jennifer odświeżyła sprawę tragedii jego dziewczyny z lat studenckich. Nie mógł przecież wiedzieć, że rodzice Dolly Hearn szybko zareagowali na podane w dziennikach telewizyjnych informacje o samobójczej śmierci Jennifer Corbin, żony Barta. Oni pierwsi skojarzyli fakty. Nigdy nie pogodzili się ze śmiercią córki; nigdy też nie przyjęli policyjnej wersji o jej rzekomym samobójstwie.

Oni wierzyli w jedno: to było morderstwo, a sprawcą zbrodni był nie kto inny jak tylko Bart Corbin. A teraz kolejne rzekome samobójstwo, popełnione w podobnych okolicznościach!

Dlatego doktor Carlton Hearn i jego żona Barbara przyjechali na pogrzeb Jennifer i byli świadkami, jak Bart dość przekonywująco odgrywa rolę pogrążonego w żałobie wdowca. A wkrótce potem złożyli wizytę w biurze szeryfa w Auguście i zaczęli domagać się ponownego otwarcia śledztwa w sprawie śmierci Dolly.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze