Wyrodne dzieci

Lyle i Erik dokonali egzekucji swych rodziców, a potem uczynili wszystko, by nie dać się złapać. Zachowali się więc jak klasyczni mordercy. Takie było stanowisko prokuratorów podczas dwóch procesów braci Menendez. Jose i Kitty nie zasłużyli na śmierć. Niewierność męża wobec żony nie może wywołać aż tak ogromnego ładunku frustracji, by mordować ojca i matkę. Natomiast nie ulega wątpliwości, że Jose i Kitty byli rodzicami wymagającymi, stawiającymi chłopcom wygórowane cele, co zresztą jest błędem wychowawczym, popełnianym przez większości rodziców.

Problemy zaczęły się, gdy wspaniale zapowiadające się dzieciaki weszły w trudny okres dojrzewania. Sześcioletni proces ujawnił mnóstwo szczegółów o narastającym konflikcie, gromadzącym się jak burza gradowa pod dachem posiadłości Menendezów, najpierw w Princeton, a potem w Beverly Hills. Konflikt ten był pilnie strzeżoną tajemnicą rodzinną. Zaczął się wtedy, gdy Lyle po dwóch nieudanych przygodach z dziewczynami poznał Jamie Pisarcik, starszą od niego o pięć lat kelnerkę, bardzo dobrą tenisistkę.

Latem 1987 roku Lyle i Jamie ogłosili, że są oficjalnie zaręczeni. Jose raptem ujrzał w historii syna jakby swój własny los, w krzywym zwierciadle ironii życia. Lyle miał zaledwie dziewiętnaście lat i już chciał się żenić. Chłopiec nienawidził szkół, a przecież ojciec w jego wieku marzył o synach studiujących w Princeton.

Lyle miał cel: otworzy sobie jakąś małą, wyjątkowo dochodową restaurację, oczywiście za pieniądze ojca. Jamie będzie podawać do stołów. Życie będzie cudowne i łatwe.

Starszy syn nienawidził uniwersytetu Princeton, zaś uniwersytet jakby odwzajemniał się tym samym uczuciem. Lyle nie zdał za pierwszym podejściem, a dostał się rok później i dopiero wtedy, gdy jego talenty dobrego tenisisty zostały dodane do marnych ocen egzaminacyjnych. Ojciec Jose wygrał więc pierwszy mecz. Teraz chodziło o usunięcie Jamie Pisarcik z pola widzenia, bo senior Menendez nie miał wątpliwości, że tej sprytnej kelnerce chodzi wyłącznie o małżeństwo dla finansowych korzyści. Jose sponsorował więc udział Jamie w turnieju tenisowym w Europie. Miał nadzieję, że długie rozstanie otrzeźwi starszego syna. Co za rozczarowanie! Wyrodny potomek natychmiast poleciał za ocean śladem swej dziewczyny, oczywiście na konto ojca. Podobno Jamie zaszła w ciążę, o której usunięcie zadbał Jose, choć w końcu nie była to jego sprawa.

Jesienią 1987 roku Lyle powrócił na uniwersytet. I od razu popadł w konflikt ze stuletnią tradycją szacownej uczelni, zrzynając słowo w słowo pierwszą pracę semestralną z psychologii od kolegi z roku. Rada uniwersytecka podtrzymała oskarżenie o plagiat i zawiesiła Lyle na rok w prawach studenta. Zagniewany ojciec stanął po stronie syna i próbował bezskutecznie zmienić decyzję uniwersyteckiego senatu.

Lyle miał już dwadzieścia lat. Był niezmiennie z Jamie Pisarcik. Zanosiło się na to, że cały rok upłynie mu na adorowaniu narzeczonej i na zapamiętałej grze w tenisa. Ojciec postanowił oderwać go od tych dwóch namiętności i zatrudnił go w roli praktykanta w swej kompanii Live Entertainment. Lyle musiał podporządkować się surowym zasadom biurowym. Dla syna szefa miało nie być wyjątku. W piękne pogodne dni Lyle szedł jednak na kort zamiast siedzieć za biurkiem. Czas spędzony w biurowych zakamarkach doprowadził do pocieszającego odkrycia. Jego ojciec traktował ludzi jak sprzęty. Podwładnych ustawiał do pionu i znęcał się nad nimi na oczach wszystkich. Lyle próbował naśladować ojca, jednak w rezultacie jednego z licznych konfliktów ze współpracownikami, ojciec raptownie popisał się wielkodusznością. Nie mógł już dłużej tolerować wybryków syna i wyrzucił Lyle z biura.

Chłopiec wcale się tym nie przejął. Wrócił na uniwersytet i zaprzyjaźnił się z rówieśnikiem, Donovanem Goodreau, który chętnie za pieniądze sporządzał dla niego prace na zaliczenie. Lyle i Donovan stanowili w akademiku nierozłączną parę do czasu, gdy w semestrze wiosennym 1989 roku Donovan został relegowany z uczelni w rezultacie posądzenia o wielokrotne kradzieże. Nie miał nic na swoją obronę. Wyniósł się z Princeton tak szybko, że w pośpiechu pozostawił portfel z całą zawartością w pokoju dzielonym z Lyle. W zestawie wielu dokumentów znajdowało się prawo jazdy, na które bracia kupili dwie strzelby w sklepie z bronią w San Diego, mając nadzieję, że popełnią zbrodnię doskonałą.

 

* * *

Sześcioletni proces sądowy ujawnił również całą prawdę o młodszym synu Kitty i Jose. Podobnie jak jego starszy brat, Erik nigdy nie chciał być studentem. Od małego chciał zostać profesjonalnym tenisistą. Ojciec zaś pragnął, by Erik poszedł na studia w jednym z najlepszych uniwersytetów USA, natomiast Erik chciał wejść w świat profesjonalnego tenisa. Siłą rzeczy musiało to doprowadzić do konfliktu, lecz nikt nie przewidywał, że ten konflikt zakończy się tragicznie.

Erik, jako młodszy syn, był zawsze przedmiotem szczególnej troski rodziców. Po przeprowadzce z New Jersey do Kalifornii, uwolnił się wreszcie od przemożnego wpływu starszego brata, za to w szkole znalazł grupę takich jak on nastolatków z bogatych rodzin, zainteresowanych głupstwami i rozróbami. Ponieważ preferował towarzystwo męskie, matka zaczęła się obawiać o jego orientację seksualną i nakazała mu znaleźć sobie dziewczynę. Erik zastosował się do polecenia, jednak z dziewczynami coś mu nie wychodziło. Prawdziwą miłość swojego życia znalazł dopiero w osobie studentki Noelle Terelsky, poznanej w kurorcie narciarskim Lake Tahoe zimą po zastrzeleniu rodziców.

W szkole średniej Erik zaplanował dalszy bieg wydarzeń swego życia. Wraz z kolegą z drużyny tenisowej Craigiem Cignarellim napisali scenariusz filmowy pod tytułem „Przyjaciele”. Była to historia syna milionerów, który znalazł testament rodziców. Dowiedział się, że z chwilą ich śmierci odziedziczy 150 milionów dolarów. Syn postanowił więc skrócić drogę do oczekującej nań fortuny.

W toku procesu okazało się też, że bracia Lyle i Erik byli profesjonalnymi włamywaczami! W lipcu 1988 roku, gdy Lyle miał dwadzieścia, a Erik siedemnaście lat, bracia opracowali metodę okradania przyjaciół swych rodziców.

Podczas sąsiedzkich wizyt rozglądali się po wnętrzach, planując skok. W ciągu jednego tylko sezonu wakacyjnego okradli sąsiadów na ponad 100 tysięcy dolarów! Wpadł Erik, gdy woreczek ze skradzioną biżuterią został znaleziony w bagażniku jego samochodu podczas rutynowego zatrzymania na ulicach Beverly Hills z powodu przekroczenia prędkości. Ojciec wydał ogromne pieniądze na prawników. Udało mu się wyciągnąć młodszego syna z opałów.

Erik rozgniewał ojca do tego stopnia, że w następstwie tego konfliktu obawiał się wydziedziczenia. Obaj bracia lękali się utraty uprzywilejowanej pozycji dzieci milionerów. Podczas sesji z psychiatrą Erik przyznał, że strach przed odcięciem od rodzinnej fortuny był jednym z powodów starannie zaplanowanej zbrodni.

 

Odejście w nicość

Dwudziestego marca 1996 roku, po czterech dniach obrad, ława przysięgłych jednomyślnie uznała braci Lyle i Erika Menendezów winnymi podwójnej zbrodni pierwszego stopnia. Braci obarczono również winą zaplanowania zbrodni oraz popełnienia jej ze szczególną premedytacją. W tych okolicznościach w grę wchodziła tylko egzekucja w komorze śmierci albo dożywotnie więzienie bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe. Obrona natychmiast zaapelowała o szczególne względy dla Lyle i Erika, powołując się na młody wiek oskarżonych oraz lata spędzone w ogromnym stresie, spowodowanym przez bezwzględnych i wymagających rodziców.

17 kwietnia 1996 roku, po trzech dniach obrad, ława przysięgłych postanowiła, że najbardziej właściwą karą dla braci Menendez będzie kara dożywotniego więzienia. Ławnicy wzięli pod uwagę wniosek obrony i odrzucili karę śmierci ze względu na wiek oskarżonych.

Niektórzy z sędziów przysięgłych zgodzili się, że surowe zasady wychowawcze w rodzinie Menendezów i związane z tym napięcia mogły przyczynić się do desperacji braci. Nie uwierzyli jednak w seksualne wykorzystywanie chłopców przez ojca, bo nie było na to żadnych dowodów.

Obydwaj bracia są żonaci; ślub wzięli w warunkach więziennych z młodymi kobietami poznanymi korespondencyjnie. Prawo stanu Kalifornia, regulujące życie więźniów skazanych za morderstwo, wyklucza korzystanie z przywilejów stanu małżeńskiego, w tym z wizyt żon w celach intymnych. Ich małżeństwa nie zostaną nigdy skonsumowane.

 

                                          Tadeusz Wójciak

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze