Chociaż, jak się okazało, dla Weroniki S. i Mariana A. to dom okazał się miejscem ich śmierci. W takich sytuacjach podsycana plotkami psychoza strachu robi swoje. Jednak tutaj i fakty były przerażające. Dwie ofiary znalezione na tej samej ulicy w odstępie kilku dni. Nie były z nikim skonfliktowane. Nie miały majątku, który mógłby być łakomym kąskiem dla złodziei. Dlaczego zginęły?

Pod koniec maja 2013 roku w jednym z domów przy głównej ulicy w S. znaleziono ciało emerytowanej nauczycielki, 74-letniej Weroniki S. Kobieta mieszkała sama. Utrzymywała zażyłe kontakty z sąsiadami. W niewielkiej miejscowości ludzie nie są anonimowi. To właśnie jedna z sąsiadek, zaniepokojona nieobecnością Weroniki, zadzwoniła na policję.

– Obawiam się, że stało się coś złego – mówiła kobieta. – Gdyby gdzieś planowała wyjechać, na pewno by mi o tym powiedziała. W dodatku w jej mieszkaniu zasłony są cały czas zaciągnięte, a na parapecie gromadzą się muchy, jedne są żywe, ale sporo leży martwych. To bardzo dziwne. Weronika jest bardzo schludna…

Niestety, jak się okazało, złe przeczucia sąsiadki potwierdziły się. Ciało byłej nauczycielki znaleziono w jej domu. W tym wieku możliwa jest oczywiście śmierć z przyczyn naturalnych, ale wyniki sekcji wskazywały na zabójstwo. Przyczyną zgonu był krwotok zewnętrzny spowodowany przez liczne rany kłute i cięte na głowie. Zabójca zaatakował kobietę nożem kuchennym. Weronika S. była także kopana przez swojego oprawcę w głowę i uderzana nogami od taboretu po twarzy.

Czy Weronika S. miała wrogów?

Sięgnij po wrześniowego „Detektywa”, w którym znajdziesz tekst Alicji Majcz pt. „Dwie zbrodnie spokojnego mężczyzny”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 9/2020 w sprzedaży od 11 sierpnia 2020 roku, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze