Kilkudziesięciu policjantów otoczyło dom na przedmieściach miasta. W cieniu majestatycznych jodeł i wysokich krzewów stał nowoczesny, dwupiętrowy dom, w którym mieszkał Vlado Taneski. Dziennikarz nie stawiał oporu i szybko został zabrany na posterunek policji na przesłuchanie. Następnego dnia przedstawiono mu zarzuty zabójstwa, po czym zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu na 30 dni.

Wielki reporter kryminalny przeszedł do historii. Dziennikarz był teraz przypuszczalnym seryjnym zabójcą.

– To idealna opowieść dla publiczności i mediów – mówił Erol Rizov, dyrektor wykonawczy wydawnictwa, dla którego Taneski pracował przez ostatnie pięć lat. – Dziennikarz zabija w nocy, a następnego ranka donosi o swoich zabójstwach. Czegoś takiego nikt chyba jeszcze nie wymyślił!

Kiczewo – to w tym mieście doszło do opisywanej interwencji policji – jest niespełna 30-tysięcznym miasteczkiem położonym w północno-zachodniej części Macedonii, w połowie drogi między Skopje a Ochrydem. Do stolicy tego małego państwa jest stąd 120 kilometrów, zaledwie kilkanaście kilometrów do granicy z Albanią. Życie płynie tu sennie i powoli, autobusy z turystami zatrzymują się rzadko, bo Kiczewo w gruncie rzeczy nie ma im niczego do zaoferowania.

W tym szarym miasteczku mieszkał Vlado Taneski, dziennikarz największego dziennika wychodzącego w Skopje – „Nowej Macedonii”. Specjalizował się w długich reportażach opisujących życie zwykłych ludzi, które publikował w swojej stałej rubryce „Obrazki z życia”. Opisywał Macedończyków, ich życie wypełnione radościami i smutkami, ciężką pracą i zabawą, zwyczajami i rytuałami. Teksty ocierały się o literaturę i nie można wykluczyć, że były zbyt trudne dla przeciętnego czytelnika, ale dzięki temu dziennik wyróżniał się na tle innych tabloidów goniących za tanią sensacją. „Pot płonął w ich oczach, ich twarze były zarumienione jak twarze młodych narzeczonych, a ich żylaste dłonie z szerokimi palcami przypominały dębowe gałęzie”. To tylko próbka charakterystyczna dla jego twórczości, przesiąkniętej niemal w każdym akapicie metaforami, porównaniami i innymi „łamańcami” literackimi.

– Taneski był człowiekiem nawiedzonym nostalgią, który niekoniecznie potrafił odnaleźć się w nowych czasach, kiedy Macedonia odzyskała niepodległość – ocenił go jeden z redakcyjnych kolegów.

Inna rzecz, że w samym Kiczewie nie działo się nic takiego, co opisane ręką nawet bardzo wprawnego dziennikarza, od razu trafiłoby na pierwsze strony dziennika. Dlatego Taneski w krótkich sprawozdaniach pisał o rosnącym bezrobociu, nielegalnym pozyskiwaniu drewna, skorumpowanych politykach, upamiętnianiu wydarzeń patriotycznych, drobnych przestępstwach: kradzieżach, rozbojach, oszustwach. W kilku tekstach publicystycznych skarżył się na „nędznie wybranych lokalnych urzędników”.

Ponownie oddajmy głos jego koledze po piórze, który stwierdził: „Jego artykuły były pełne tęsknoty za czasem, zanim Jugosławia rozpadła się, i zaczął postrzegać kapitalizm jako śmiertelną chorobę toczącą jego kraj”.

Był to rodzaj politycznej nostalgii za okresem, który bezpowrotnie odszedł do lamusa historii. Jego artykuły były podręcznikowymi przykładami solidnego pisania, nigdy nie odbiegały od tradycyjnego dziennikarstwa. Nawet jego metody były konserwatywne: używał zwykłej maszyny do pisania, trudno go było namówić, by usiadł do klawiatury komputera. Nic dziwnego, że wolał przeprowadzać wywiady z eseistami w swoich tekstach niż przekazywać nudne codzienne wiadomości.

Ale i do niego uśmiechnęło się dziennikarskie szczęście! Pojawiła się szansa na „hitowe” teksty, które trafiałyby na pierwszą stronę gazety. Wszystko za sprawą zabójstw, do których doszło w jego rodzinnej miejscowości.

Jak potoczyły się losy Taneskiego? Czego się dopuścił? Dowiedz się sięgając po październikowe wydanie „Detektywa”, w którym opublikowaliśmy tekst Jolanty Walewskiej pt. „Dziennikarz, który wiedział zbyt wiele”.

Ten i inne intrygujące teksty kryminalne znajdziesz w najnowszym numerze miesięcznika „Detektyw” nr 10/2019 w sprzedaży od 17 września 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

 

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze