Dramat rozegrał się 19 czerwca 1998 roku w ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem Borówno Wielkie, na Pomorzu. Stąd jest zaledwie 2 km do Skarszew, 12 km do Starogardu Gdańskiego, 24 km do Tczewa i niespełna 50 km do Trójmiasta.

Doszło wtedy do wybuchu bomby, podłożonej pod samochodem Ryszarda F., który prowadził na terenie ośrodka sklep spożywczy i kilka punktów gastronomicznych. W wyniku eksplozji na miejscu zginęła jego 17-letnia córka.

Siła wybuchu była potężna: w kilku samochodach włączyły się alarmy, a w pobliskim budynku wypadło kilka szyb. Może dlatego policji nie udało się zabezpieczyć zbyt wielu śladów na miejscu dramatu. Jak napisał dziennikarz „Gazety Wyborczej”: „Po prostu puszka po konserwie, z magnesami – by łatwo było ją przytwierdzić do podwozia. W środku – 600 gramów trotylu. Na zewnątrz nie wystawało nic, poza wychodzącą z niewielkiego otworu zapałką, która blokowała mechanizm wstrząsowy – dwie blaszki, kiwające się na zasadzie szalek tradycyjnej wagi. Wyciągnięcie zapałki było równoznaczne z wydaniem wyroku śmierci, ponieważ odbezpieczonej bomby nie można było już rozbroić. Dwie blaszki tańczyły pod wpływem nawet najmniejszych wstrząsów. Ich zetknięcie musiało skończyć się wybuchem”.

Przez kilka dni poprzedzających wybuch bomby Ryszard F. był zajęty przygotowaniami do zbliżających się wakacji.

Zaczynał się najcięższy, a jednocześnie przynoszący największe zyski, okres w roku. Harował wtedy po kilkanaście godzin na dobę, ale wiedział, za co pracuje. W połowie czerwca trzeba było pozamawiać towar, podpisać wiele umów, negocjować z zaopatrzeniowcami warunki dostaw. 18 czerwca, w godzinach popołudniowych, mercedesem razem z nim jeździła Marlena. Wieczorem zostawiła go w domu w Skarszewach, po czym pojechała sama do Borówna, gdzie nocowała jej mama. Marlena zaparkowała samochód na terenie prawie pustego jeszcze ośrodka, zjadła kolację z mamą i poszła spać. Rano miała wsiąść do mercedesa i pojechać na zakończenie roku szkolnego do Tczewa, by odebrać świadectwo ukończenia 3. klasy liceum.

 

Ta bomba była przeznaczona dla mnie!

Poranek 19 czerwca 1998 roku nie wyróżniał się niczym szczególnym. Pobudka, toaleta, zjedzone razem z mamą śniadanie. Około godziny 7.20 rano Marlena wyszła do samochodu. Dwie, może trzy minuty później jej mama usłyszała dobiegający z zewnątrz bardzo głośny huk. Jakby gdzieś w okolicy rozbił się śmigłowiec albo doszło do wypadku komunikacyjnego.

– Od razu pomyślałam wtedy o Marlenie, że pomyliły się jej biegi i na pełnym gazie uderzyła autem w budynek – powiedziała kilka lat później dziennikarzom matka.

Dziewczyna zginęła na miejscu.

Potężna eksplozja rozrzuciła szczątki mercedesa w promieniu kilkudziesięciu metrów. Policjanci nie mogli nawet precyzyjnie ustalić, w którym miejscu podłożono ładunek i w jaki sposób doszło do wybuchu.

Rozpoczęło się śledztwo. O Marlenie media pisały, że jest pierwszą ofiarą śmiertelną wybuchu bombowego w Polsce. Śledczy sądzili, że to nie ona była celem zamachu. Bo cóż złego mogła zrobić 17-latka, że ktoś wydał na nią wyrok śmierci? Była dobrą uczennicą, lubianą przez rówieśników, nie miała żadnych wrogów, nigdy nie obracała się w podejrzanym towarzystwie, na pierwszym miejscu stawiała naukę. Po zdanej maturze planowała iść na studia. Posiadała prawo jazdy, miała nawet kilkunastoletniego nissana, którym niekiedy jeździła. 19 czerwca – w drodze wyjątku, ale za zgodą taty miała pojechać jego mercedesem, bo w nissanie coś szwankowało i konieczna była wizyta u mechanika.

– Ta bomba była przeznaczona dla mnie – powtarzał od pierwszych dni śledztwa ojciec tragicznie zmarłej dziewczyny.

Czy miał podstawy, by tak twierdzić? Niemal od razu wskazał na Romana S. który – podobnie jak on – prowadził kilka punktów gastronomicznych. Konkurowali ze sobą, ale przecież na tym polega biznes. Przecież nikt nie wykańcza legalnie działającej konkurencji, podkładając bomby!

Czy ojciec tragicznie zmarłej Marleny miał rację? Przeczytaj w najnowszym „Detektywie Wydanie Specjalne” nr 2/2019.

Wiele ciekawych tematów kryminalnych znajdziesz w najnowszym kwartalniku „Detektyw – Wydanie Specjalne” nr 2/2019 w sprzedaży od 4 czerwca 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze