Wieloletnia księgowa miejskich instytucji przez kilka lat regularnie podbierała pieniądze z kasy i fałszowała dokumenty. Wciągnęła też inne księgowe.

Krystyna P. ( 71 lat) była kompetentna i lubiana. Okazało się jednak, że miała też ciemną stronę. Kradła. Pierwsza zauważyła to dyrektorka miejscowej biblioteki. Trudno było uwierzyć, że wieloletnia księgowa może być oszustką, a jednak… Wstępne wyliczenia pokazały, że na kontach brakowało 55 tys. zł. Dziś prokurator mówi już oficjalnie, że ukradła milion. A śledztwo jest rozwojowe.

W Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy sprawa ma roboczą nazwę „Gang księgowych”. Bo Krystyna P. do swojego intratnego interesu wciągnęła koleżanki. Prokuratura nie chce jeszcze ujawniać, jak kobiety działały. Wiadomo, że wspierały się i współpracowały.

Gdy w 2018 r. ujawniono zniknięcie 55 tys. zł z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świebodzicach, sprawa po doniesieniu dyrekcji trafiła do Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. Władze miasta nakazały przeprowadzenie audytu w Ośrodku Sportu i Rekreacji, gdzie księgowa także pracowała. Okazało się, że obawy były słuszne. Krystyna P. wyprowadziła z kasy tej spółki 800 tys. zł.

– Krystyna P., księgowa ze Świebodzic, ma zarzut przywłaszczenia w okresie od 2013 do 2017 r. miliona złotych z tamtejszych jednostek miejskich – mówi prokurator Tomasz Orepuk, rzecznik świdnickiej prokuratury.

Okazuje się, że ostatecznie z Miejskiej Biblioteki Publicznej 71-latka wyprowadziła 200 tys. zł. Kolejny zarzut dotyczy fałszowania dokumentów. Krystyna P. nie przyznaje się do winy. Na poczet ewentualnych szkód prokurator zabezpieczył jej mieszkanie. Księgowej grozi do 12 lat więzienia.

– Drugą podejrzaną jest 37-letnia Anna J., była księgowa OSiR w Świebodzicach i podwładna Krystyny P. – wyjaśnia Tomasz Orepuk. Ona także usłyszała zarzut działania wspólnie i w porozumieniu przy przywłaszczeniu sobie 800 tys. zł oraz fałszowania dokumentów. Jej z kolei grozi do ośmiu lat więzienia.

Ostatnią podejrzaną jest 62-letnia Czesława G. Kobieta była księgową OSiR w Jaworze. Ma zarzut pomocnictwa w przywłaszczeniu kolejnych tysięcy złotych. Ilu? Jeszcze nie wiadomo, bo śledczy ciągle liczą. Do Jawora prokuratorzy trafili, idąc śladem zatrudnienia 71-latki. – Sprawa jest rozwojowa – zapewnia prokurator Orepuk.

Źródło: gazeta.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze