Fawele w Rio de Janeiro w Brazylii szykują się na wojnę: wprowadzona została godzina policyjna, a mieszkańcy gromadzą zapasy najbardziej potrzebnych produktów. Wszystko z powodu pierwszej osoby z tego regionu, u której stwierdzono koronawirusa. Mieszkańcy slumsów obawiają się, że „wirus bogaczy” najbardziej dotknie biednych.

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro jest krytykowany za powolną reakcję w sprawie epidemii koronawirusa i zbyt zachowawcze wprowadzanie ograniczeń dotyczących np. przemieszczania się czy gromadzenia w miejscach publicznych. Sprawę w swoje ręce postanowiły wziąć organizacje przestępcze, które w fawelach w Rio de Janeiro mają większą władze niż policja czy politycy. Gangi postanowiły same wymusić na mieszkańcach zasady, które mają ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Jak podaje portal extra.globo w Mieście Boga (Cidade de Deus) – Dzielnicy Zachodniej w brazylijskim Rio de Janeiro stwierdzony został pierwszy przypadek osoby zakażonej koronawirusem. Dodatkowo na obserwacji pozostaje 19 osób. We wtorek mężczyźni zatrudniani przez gangi narkotykowe, które handlują w tym obszarze, krążyli po faweli z głośnikiem przekazując komunikat.

„Wprowadzamy godzinę policyjną, ponieważ nikt nie traktuje zagrożenia poważnie. Każdy kto po godzinie 20 zostanie złapany na ulicy, dostanie nauczkę. Lepiej zostańcie w domu” – tak brzmiał jeden z komunikatów. Z kolei w największej faweli w Brazylii nazywanej Rocinha mieszkańcy za pośrednictwem jednej z aplikacji otrzymali wiadomość: „Ktokolwiek zostanie złapany na ulicy, nauczy się szanować innych. Wiadomość idzie z góry, posłuchaj jej, a unikniesz problemów”. W slumsach Fubá, Campinho, Barão, Bateau Mouche i Chacrinha zakazano też pracy barów i restauracji, a posiłki mogą być kupowane tylko na wynos.

Dziennikarzom Reutersa udało się potwierdzić wiadomości publikowane w lokalnych mediach. Mieszkańcy dzielnicy Miasto Boga potwierdzili w rozmowach wprowadzenie godziny policyjnej i innych ograniczeń dotyczących np. zakazu spotkań w większych grupach. „Troska gangów” skupiła się na losie prawie 15 milionów Brazylijczyków, którzy mieszkają w slumsach, gdzie koronawirus zwany też „wirusem bogatych” może rozprzestrzeniać się wyjątkowo szybko.

Wpływ na to mają złe warunki sanitarne oraz przeludnienie. Wzrosły też ceny środków czystości, przez co biedniejsi mieszkańcy nie są w stanie kupić potrzebnych im produktów. – Czasami nie mamy nawet wody, aby właściwie umyć ręce. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym co się dzieje – powiedział agencji 27-letni mieszkaniec dzielnicy.

Rywalizujące między sobą gangi narkotykowe często „cieszą się” większym autorytetem wśród mieszkańców slumsów niż policja. Kartele przy niewielkiej, a miejscami żadnej kontroli władz, wprowadzają własne zasady społeczne, które tym razem mają przyczynić się do zwalczania epidemii koronawirusa.

Burmistrz Rio Marcelo Crivella zapowiedział już wprowadzenie nowych środków ostrożności: urzędnicy mają dostarczyć do slumsów mydło, a osoby starsze zostaną przekwaterowane do 10 hoteli. Miasto dysponuje już około 400 pokojami na ten cel, jednak prezes stowarzyszenia mieszkańców Miasta Boga Cesário Soares zarzuca, że pierwsi do hoteli skierowani zostaną starsi ludzie z bogatszych, południowych dzielnic Rio. „Nic się nie zmieniło, bogatsi są ważniejsi. Ta strefa zawsze była ważniejsza. Rozumiem, że na przykład Copacabana ma wielu starszych ludzi, ale nie mogą o nas zapomnieć” – powiedział Cesário.

Źródło: gazeta.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze