Matka dziewczyny nie miała za złe, że córka wodzi za nos kawalerów. Helena po niej odziedziczyła urodę, ale już nie charakter. Z tego ostatniego akurat się cieszyła, bo ona, zamiast korzystać z urody i życia, w wieku zaledwie 18 lat wyszła za mąż. Wybranek wprawdzie przystojny, ale był typem poety-romantyka i nie potrafił zabezpieczyć bytu rodzinie.

Z miłości zrodziło się czworo dzieci. Żyli bardzo skromnie, co nie raz matce Helenki mocno doskwierało. Dlatego często powtarzała córce, aby tylko z biedakiem do ołtarza nie szła, bo to niepraktyczne. Kiedy jednak Hela skończyła 24. rok życia, matka wzięła ją na poważną rozmowę i poradziła:

– Swoje lata już masz, młodsza nie będziesz. Jak będziesz tak kaprysiła, zostaniesz starą panną albo spośród biedaków będziesz wybierać.

Helenka posłuchała matki. Płomienne spojrzenia kierowała już tylko w stronę Stasia Balickiego. Trochę starszy, niezbyt urodziwy, ale z rodziny badylarzy. Bogaty i z gestem. Do tego dżentelmen. Nie groził jej problem ze wścibską teściową, bo rodzice Stasia niedawno odeszli z tego świata, zostawiając jedynakowi cały majątek.

Ślub odbył się, zanim Helenka skończyła dwadzieścia pięć wiosen. Młode małżeństwo zamieszkało w dwupiętrowym domu. Posiadłość nieco na uboczu, ale z dużym ogrodem i własnym stawem. Do tego mąż zadbał, aby ukochana szybko zrobiła prawo jazdy i pewnego dnia pod domem stanął mały fiacik – specjalnie dla Helenki.

Szczęście młodej pary nie trwało jednak długo. Niespełna dwa lata po ślubie, kiedy już starali się o potomka, Staś miał wypadek samochodowy. Uszedł z życiem, ale nie odzyskał sprawności w nogach i poruszał się tylko na wózku inwalidzkim.

Dla obojga był to dramat. Helenka dbała o Stasia, ale z troską myślała o przyszłości. Póki co, pomagali jej koledzy męża. Często przyjeżdżali w odwiedziny, bywało że zostawali na noc. Wyjątkowo regularnie stawiał się Zbyszek Korowski. Był jeszcze kawalerem. Ukończył medycynę, jednak praca w szpitalu nie była jego marzeniem. Pragnął innego życia i to u boku… Helenki, w której zakochał się bez pamięci. On też jej się podobał. Nie trzeba było długo czekać, aby między parą narodził się romans. Wreszcie Helenka odważyła się i powiedziała o wszystkim mężowi. Zaproponowała rozstanie. Stanisław wpadł w rozpacz. Wreszcie z trudem zgodził się na to. Kochał żonę i nie chciał jej marnować życia przez swoje inwalidztwo. Nie rozpoczęli jednak formalności, bo Stasiowi niespieszno było, a Helenka cała w skowronkach nie chciała naciskać. Mieszkała jeszcze z mężem, ale już planowała wspólną przyszłość ze Zbyszkiem.

Pewnego razu, kiedy wróciła z odwiedzin u matki, przestraszyła się, bo Stasia nie było w domu. Wybiegła do ogrodu i spostrzegła nad stawem przewrócony wózek inwalidzki. W wodzie był jej mąż. Martwy!

Niebawem na posesji zaroiło się od milicjantów. Zjechali przyjaciele i rodzina Helenki. Postawiono diagnozę: odebrał sobie życie, bo nie potrafił poradzić sobie z kalectwem. Pływać nie umiał.

– Jeszcze trzy miesiące temu sam nie dał rady dojechać do stawu, bo miękka ziemia i doły. A on jeszcze niezwyczajny tego wózka. Dlatego kazałam wybetonować drogę do stawu, aby sam jeździł, jak zechce. Zawsze lubił tam przesiadywać. Pływać nie potrafił, a w wodę mógł gapić się godzinami – szlochała Helena.

Po kilku dniach pod dom państwa Balickich zajechał porucznik Jan Kolewicz.

– Zrobiliśmy sekcję zwłok. Krew nie była rozcieńczona. Pani mąż nie był pod wpływem alkoholu ani żadnych środków odurzających. Nie został także otruty…

– Panie, coś pan! – oburzyła się Helenka.

– Proszę się uspokoić. Przedstawiam jedynie wyniki sekcji… Nikt pani męża nie zastrzelił… Nie stwierdziliśmy takich śladów. Poza tym, w płucach nie było wody. Nie znaleźliśmy na jego ciele ran kłutych. Stwierdzono jednak uraz głowy – wymieniał porucznik.

– Pewnie uderzył się, jak się przewrócił na wózku – wydała werdykt.

– Ładne bransoletki – zmienił nagle temat milicjant, spoglądając na dłonie Heleny. – Ale teraz będzie pani miała jeszcze ładniejsze…

 

Dlaczego porucznik Kolewicz aresztował piękną Helenę?

 

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze