Kazik P. parę klas skończył, parę książek w życiu przeczytał. Ale o tym, że uprawia stalking nie miał pojęcia. Aż do dziś.

– Kazimierz P. zamieszkały w S. przy Sikorskiego 13? – zapytał go policjant, kiedy stawił się w komi­sariacie w terminie podanym na zawiadomieniu.

– Tak. O co chodzi?

– To my zadajemy pytania, a pan odpowiada – aspirant Kołecki zdecydowanie zaznaczył, kto tu rządzi. – Czy przyznaje się pan, że wobec Gabrieli K. stosował stalking?

– Że co? Pierwsze słyszę – odpowiedział zasko­czony Kazik.

Gabrielę K. wprawdzie znał, ale jako Gabryśkę ze szkoły. Chodzili razem do zawodówki, potem Kazik poszedł do technikum gastronomicznego. Gabryśka od razu po zawodówce zahaczyła się do pracy w sklepie z ciuchami. Lubiła modnie się ubrać. Smukła, zgrabna – zawsze podobała się Kazikowi. Chodzili nawet ze sobą, ale jakiś czas temu się roz­stali. Poszło o pieniądze. Gabryśka nie znała umiaru w wydatkach.

– Jest na pana skarga – policjant wyrwał Kazika z zamyślenia. – Gabriela K. zgłosiła, że nęka ją pan, nagabuje, nachodzi w mieszkaniu. Ostatnio w andrzejki. Ma na to świadka, Andrzeja R.

Za takie postępowanie grozi kara. Zgodnie z arty­kułem 190a kodeksu karnego, „kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbu­dza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, pod­lega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

– Nikogo nie nękam i niczego nie naruszam. Gabryśka nie odbiera moich telefonów, nie odpowiada na SMS-y. Dlatego poszedłem do jej mieszkania. Chcę tylko odzyskać pieniądze, które jest mi winna.

– Znaczy do mieszkania Gabrieli K. – poprawił Kazika aspirant Kołecki. – Ma pan jakiś dowód, pokwitowanie pożyczki?

– No nie… – przyznał Kazik P.

– A pani Gabriela twier­dzi, że jest pan zazdrosny o Andrzeja R. Z tego powodu grozi jej pan i nie daje spokoju. Potwierdza to Andrzej R.

– To nieprawda. Nikomu nie groziłem. Nie jestem zazdro­sny. Sam ich zresztą poznałem. Andrzej R. przez rok był moim kolegą w technikum. Potem wyjechał do Anglii. Pierwsze słyszę, że znowu się spotykają.

– Tak twierdzi Gabriela K. Mamy jej oświadczenie, że andrzejki też spędzali razem. Pisze, że „Andrzej R. od rana pomagał jej przy przygotowaniu sufletów na wieczór andrzejko­wy”. A pan w ten wieczór wywo­łał awanturę. Grozi panu…

– Ależ to nieprawda. Gabryśka kłamie!

– Ona ma świadka. A pan? Dowody proszę…

– Wrabia mnie, żeby nie oddać pieniędzy. Dlatego że…

 Jak Kazik P. chciał udowodnić, że Gabryśka kłamie?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze